-
Wielkanoc. Marta i strażacy. (Tekst poprawiony i skończony. Wersja ostateczna)
Data: 18.12.2019, Autor: Historyczka, Źródło: Lol24
... na myśli – Marta wyraziła zaniepokojenie, lecz tak naprawdę przypadł jej do smaku kolejny podstęp Miecia. Drań chce dalej całować moje piersi… Boże! Dlaczego to takie podniecające…?! Strażak coś zabełgotał i silnie schwycił kobietę, przysysając się ustami się do lewej piersi. – Och… nie… niech pan przestanie! Mężczyzna co prawda nie odważył się na zsunięcie stanika z biustu, ale piersi i tak wystarczająco wyglądały z biustonosza. Odważył się natomiast wysunąć język pod miseczki i ślinił na potęgę cycki Marty. – Ach… nie… nie… proszę mnie puścić! – błagała nauczycielka, w duchu zaklinając: O tak… jak wspaniale być tak niewoloną… – Tera czas na drugiego łotra! – Tym razem, podochocony Mietek był o wiele odważniejszy. Jego usta sięgnęły szczególnie wrażliwych krawędzi brodawki. – Achhhh! Achhh! – wzdychała w egzaltacji. Mężczyzna przyssał się do piersi i długo jej nie puszczał. Lizał, wreszcie pozorując, że rozpędził się przypadkiem, liznął jej sutek, mocno już nabrzmiały. – Ojej… nie! Do czego pan się posuwa?! Podniecona i skonsternowana historyczka odepchnęła nieco strażaka. Ten otrząsł się i upomniał o młodszego kolegę. – Niech młody też wycałuje obydwu łotrów! Marta, udając skrajnie zawstydzoną, pokręciła głową, zdając się mówić: no niechże wam już będzie i podstawiła piersi pod twarz młokosa. Ten znów delektował się długo. Myślał tylko o tym, żeby sięgnąć ustami głębiej pod miseczkę i schwycić sutki ulubionej nauczycielki. Na to się ...
... jednak nie zdobył. Za to buszując przy piersiach Marty, spowodował, że jej bluzka rozpięła się niemal zupełnie. Mężczyźni napatrzyli się porządnie, skąpy stanik odsłaniał bardzo dużo. Widzieli kształtne uformowanie jej obfitych piersi, opiętych seksownym biustonoszem. Wydawało się, że niewiele trzeba, żeby wyskoczyły z uwięzi. Marta śledząc ich nienasycony wzrok, uznała że to najwyższy czas, żeby sprowokować druhów swoim rzekomym oporem. –Ojej! Co za niesforna bluzeczka! Przepraszam panów! – Wstała i zaczęła powoli zapinać guziki. Na mężczyzn podziałało to jak na psa, któremu wydziera się przed chwilą podarowaną kość. Efekt zwielokrotniał wypity alkohol (gdy młodziak całował piersi, Mietek dolał sobie szklankę). Znów szukali starych zwyczajów, które dałyby im pretekst do kolejnych działań. Mam! – Uradował się stary strażak. – W moich czasach, to nie było tak grzeczniutko… Sikaweczka, może jeszcze perfumy?! Lało się dziewusze czy to babie wiadro wody pod spódnicę! Marta zadrżała, sama nie wiedziała, czy bardziej z przerażenia, czy z podniecenia. Są tak rozochoceni, że gotowi mi okrutnie polać pod kieckę… – Panowie, chyba nie użyjecie sikawki pod moją spódnicą?! To ich sprowokowało, podniecony Mieczysław sięgnął jeszcze raz po sikawkę. – Patrz młody i ucz się, jak prawdziwie podlewa się panny! Przytrzymaj mi tę gołąbeczkę. Sam złapał kobietę za jedną rękę, za drugą schwycił ją Antoni. Nauczycielka piszczała w niebogłosy, z wielkim trudem ukrywając, ...