1. Wielkanoc. Marta i strażacy. (Tekst poprawiony i skończony. Wersja ostateczna)


    Data: 18.12.2019, Autor: Historyczka, Źródło: Lol24

    ... że sprawia jej to nie lada przyjemność. Starszy strażak włożył sikawkę pod spódnicę i patrzył swej ofierze prosto w oczy.
    
    – Nie! Nie! Błagam! – prosiła historyczka.
    
    Miecio był jednak nieprzejednany.
    
    – Żeby rola była płodna, trza ją podlać. Ha ha!
    
    W tym momencie Marta poczuła na udach uderzenie strużki zimnej wody.
    
    – Ojej! – pisnęła przerażona.
    
    – Znaczy się, trafiłem! – Zarechotał strażak. – Zobaczmy! Trzymaj Antoś dobrze naszą sikorkę!
    
    Zadarł dziewczynie spódniczkę do góry. Nie mogła przeciwdziałać, bo młody trzymał jej ręce niczym w imadle. Mężczyźni ujrzeli skąpe, koronkowe stringi opinające krocze dziewczyny. Były tak transparentne, że doskonale widzieli zarys szparki i paseczka włosków nad nią. Starszy strażak siknął strumieniem wody prosto na jej cipkę. Poczuła to intensywnie.
    
    – Auuaa! Och! – Marta udała, że próbuje się wyrwać z uścisku Antoniego, lecz tylko po to, by wykazać, jak bardzo jest zniewolona. – Nie! Przestańcie… już jestem tam mokra…
    
    Mężczyźni z lubością wpatrywali się w to, jak zmoczone majteczki przylegają do łona nauczycielki, idealnie eksponując kształt warg sromowych.
    
    Marta z przemoczoną spódnicą stała zawstydzona, ale też niemożebnie podniecona sytuacją. Czuła, że jest gotowa im ulec. Natychmiast. Tym bardziej podziałały na nią słowa Mietka:
    
    – To jak paniusia jest już mokra, to znaczy się, że gotowa… i potrzebuje innej sikawki!
    
    Z niedowierzaniem patrzyła, jak rozpina spodnie. Z rozporka wyskoczył istny wąż! ...
    ... Mięsisty, gruby, długi i zakręcony. Zadrżała.
    
    – Nie… nie… co pan chce zrobić? – wyszeptała. A pomyślała: O tak… o tak! Fantastyczny! Oszałamiający!
    
    – Tak, tak paniusiu, pewno nie mogłaś się go doczekać?! Widzisz jaki jest? Prawdziwie przeciwpożarowy! Ha ha ha! Nie krępuj się, możesz rozłożyć przed nim nóżki…
    
    – Panie Mieczysławie, jak panu nie wstyd! Wie pan, że jestem porządną dziewczyną… – Droczenie się sprawiało jej równie dużą przyjemność, co zgrywanie cnotki.
    
    Staremu druhowi brakowało cierpliwości.
    
    – No już damulko! Na wersalkę! Kiecka w górę, majtki w dół!
    
    Przaśny tekst ukuł historyczkę.
    
    – O Boże! Jak pan śmie…
    
    Ale staremu nie uśmiechało się czekać. Rozochocało go, że może użyć wobec nauczycielki przemocy. Ona poudaje, że się opiera, on poudaje, że ją gwałci… Po czym kobieta ulegnie, a on sobie porządnie podupczy. Wszyscy wyjdą zadowoleni.
    
    Marta zamarkowała próbę ucieczki, ale strażak szybko chwycił ją za ramię. I tak w jednej ręce trzymając swoją sikawkę, w drugiej dziewuchę, zmierzał w stronę wersalki.
    
    – Nie, nie… – biadoliła dziewczyna. – Antosiu… ratuj mnie… proszę… przecież byłam twoją nauczycielką… nie pozwól, żeby ten pan pohańbił moją cześć niewieścią…
    
    Młody junak miał zagwozdkę: z jednej strony, lojalność wobec towarzysza, z drugiej rycerskie zapędy. Zastanawiał się czy błagania historyczki to szczera prośba, czy babska gierka…
    
    Zwyciężyła trzecia siła: podniecenie. Scena z wleczoną, na wpół obnażoną, nauczycielką wprawiała go w ...