-
Wielkanoc. Marta i strażacy. (Tekst poprawiony i skończony. Wersja ostateczna)
Data: 18.12.2019, Autor: Historyczka, Źródło: Lol24
... nudzili? Jak mogę panom wynagrodzić to, że ich zaniedbałam? – Jakoś tam paniusia może… He He… – No tak! Przecież obiecałam, że panom dam… – Historyczka celowo bawiła się słowem. – Oj, pani nauczycielko! Daj nam! – Ojej panowie… – Kobieta zawstydziła się przemożnie. – Łapiecie mnie za słówka… swawolnicy z was… Dam wam oczywiście nalewki mojej mamy. A niech się jeszcze bardziej ośmielą. Marta stawiając butelkę i kieliszki na niskiej ławie, musiała się mocno nachylić. Przesadnie wydekoltowana bluzeczka ukazała w pełnej krasie to, co było w niej najlepszego. Druhowie podziwiali nie tylko rowek między piersiami, ale też obie półkule, do tego owionął ich intensywny i słodki zapach perfum. Młodszy tak się gapił na biust swojej byłej nauczycielki, że aż rozdziawił gębę. Starszy nie tracił rezonu. – Ma paniusia czym oddychać, oj ma! Kobieta, udając wysoce zawstydzoną, próbowała naciągnąć bluzeczkę na piersi, ale skąpy materiał na to nie pozwalał. – Oj przestańcie panowie… przez was jestem skonsternowana… – A co? Nieprawdę mówim? Która kobita we wiesce, albo i w całej okolicy ma większe zderzaki? Historyczka kraśniała z dumy. Tymczasem Mietek, patrzył na kieliszki z niesmakiem. – Paniusiu, cóś słaba z ciebie dajka. Takie maluśkie szkiełka… Daj nam normalne szklaneczki. No i sami nie będziem polewać. Ha ha… – Mężczyzna chciał, żeby kobieta znowu pochyliła się nad ławą. – Ach… przepraszam… – Marta podała tym razem spore szklanki koktajlowe. – ...
... O ma paniusia tam pieprzyk! – Zauważył Mietek, gdy dziewczyna nachyliła się podczas polewania nalewki. Speszyła się, bo nie sądziła, że dekolt odsłania aż tyle. – A może to nie pieprzyk, tylko malinka? – Ośmielił się spytać Antek, ale zaraz potem oblał się pąsem. – A może i tak być! – Zarechotał Mietek. – Że narzecony paniusię za mocno tam ugryzł! Ha ha ha! – Nie mam żadnego narzeczonego… – cicho odrzekła zawstydzona kobieta. – No to wypijem za to, żeby się taki znalazł. Czas, żeby panna w takim wieku już chodziła z wózeczkiem po wiesce. Ha ha ha! Marta z żalem, choć ukrywanym, przyjęła przytyk do jej wieku i panieństwa. W tej konserwatywnej wiosce uchodziła za starą pannę. Nalewka była mocna, ponad osiemdziesięcioprocentowa. Mężczyźni jednym haustem opróżnili szkło. – Oj, mocne winko! Mocne! – To ja podam jeszcze ciasteczka… - Marta sięgnęła do niskiej szuflady, wypinając przed nimi pupę. Rozkloszowana spódniczka uniosła się nieco i mężczyźni dostrzegli koronkowe manszety pończoch. Równie erotyczny widok, podziałał na nich piorunująco. Tymczasem Marta długo szukała ciasteczek w szufladzie, coraz bardziej się wypinając. Ależ to przyjemne… Być przed nimi tak wypiętą… Eksponować wydatny, ale jednak zgrabny tyłek… Stoję tak przed nimi, jakbym się sama prosiła… Ciekawe co widzą? Spódniczka jest sztywna… więc mogli zobaczyć koronkę pończoch… Strażacy jakby czytali w jej myślach. – Ja nie mogę! – dyszał Antoni. – Ale ona ma na sobie pończoszki… – ...