1. Wielkanoc. Marta i strażacy. (Tekst poprawiony i skończony. Wersja ostateczna)


    Data: 18.12.2019, Autor: Historyczka, Źródło: Lol24

    ... Takie seksowne cóś to noszą chyba tylko dziwki… żeby był dostęp do pizdy… – szeptał starszy strażak.
    
    Marta słyszała te szepty doskonale. Noszą tylko dziwki – sama nie wiedziała dlaczego te słowa podekscytowały ją jeszcze bardziej.
    
    Na komodzie leżała palma wielkanocna. Długa: miała grubo ponad metr. Mieczysław podszedł cichutko, wziął palmę, a następnie spróbował podnieść nią kobiecie spódnicę do góry. Sztywny materiał ułatwił mu zadanie. Mężczyźni zobaczyli pupę Marty w pełnej okazałości. Była spora, ale zgrabna. Biała pupa silnie kontrastowała z ciemniejszym materiałem koronki pończoch. Widać było też wąski paseczek stringów, który chował się między pośladkami.
    
    Marta kątem oka dostrzegła jak Mietek podnosi palmę wielkanocną. Gdy poczuła, że coś się dzieje z jej spódniczką, domyśliła się co jest na rzeczy, jednak postanowiła udawać, że nic nie wie.
    
    A to gnojki! Ale niech mają… Ależ musi ich rajcować takie podglądanie kobiety… Zwłaszcza gdy ma takie siedzenie jak ja… Ciekawe ile pokazują stringi? Ale pewnie całe moje pośladki… Co sobie wyobrażają, gdy już widzą, że mam i pończochy i stringi? Na pewno myślą, że ubrałam się jak na randkę… I to na randkę, która może się skończyć bardzo owocnie… A z drugiej strony, wiedzą, że nie mam narzeczonego… Więc…? Chyba nie pomyślą sobie, że jestem łatwa…?! Że jestem gotowa dać pierwszemu lepszemu?! A jeśli tak pomyślą?! Boże! Dlaczego to jest takie podniecające!
    
    Marta, chcąc jeszcze bardziej sprowokować strażaków, potrzęsła ...
    ... tyłkiem. Obu mężczyzn aż skręcało.
    
    Miecio nie wytrzymał, cicho zakradł się i jedną ręką nadal unosząc spódnicę, drugą siarczyście przyrżnął w pupę palmą wielkanocną.
    
    – Auuaa! Auuuaaa! – wykrzyknęła Marta, udając niepomiernie zaskoczoną.
    
    – Kto wypina, tego wina! – Mietek z lubością przypatrywał się kobiecie. – A jak to gadają we Wielkanoc, palma bije, nie zabije. – Mówiąc to przykropił pannie po pupie jeszcze kilka razy.
    
    – Ach! Auuu! Ależ pastwicie się nad biedną dziewczyną… – Biadolenie rozochociło strażaków. Starszy, niewiele myśląc, chwycił bazie z dzbanka i przylał nimi Marcie po tyłku.
    
    – Auuuuaaaa! – Kobieta sama była zaskoczona, że taki rodzaj przemocy może równie silnie ją podniecić.
    
    Opuściła spódniczkę i przez materiał, dłonią, rozcierała sobie pupę. Czyniła to z premedytacją. Wyobrażała sobie, jaki efekt może wywoływać na mężczyznach widok kobiety masującej sobie pośladki.
    
    – No tak… palma… wielkanocne obyczaje… panny winne się im podporządkować… – Marta mówiła zrezygnowanym tonem, chcąc zaakcentować swoją uległość, co wzbudzało w mężczyznach kreatywność. Obaj szukali w pamięci, jaka tu jeszcze wiejska tradycja pozwoli się popastwić nad kobietą.
    
    – A zwyczaj wielkanocny, to też trochę polać… ha ha – Miecio zaordynował, w sposób, który wydał mu się przednim żartem, napełnienie szklanek.
    
    A więc jeszcze wam mało… kolejna szklanka zwali was z nóg.
    
    Po toaście mężczyźni usadowili Martę na kanapie między sobą. Alkohol coraz bardziej uderzał im do ...
«12...456...10»