-
Ferie z babcią cz.1
Data: 03.01.2020, Kategorie: Rodzinka, Autor: Kinrepok, Źródło: Fikumiku
Cześć. Mam na imię Szymon i mam 16 lat. Chodzę do pierwszej klasy gimnazjum. Babcia Teresa, która samotnie wychowuje mnie i mojego starszego brata Tomka, postanowiła zabrać nas na ferie w góry. Nasi rodzice zginęli w wypadku samochodowym gdy byliśmy jeszcze bardzo mali. Przygarnęła nas nasza babcia. Dziadek zmarł przed moimi urodzinami. Drudzy dziadkowie od strony taty i reszta rodziny pomagają nam jak mogą, bo babcia jest sama i już na emeryturze. Mój brat jest blondynem i ma ok. 175-178 cm. wzrostu. Jest dobrze zbudowany, wysportowany i popularny w szkole. Ja natomiast jestem jego całkowitym przeciwieństwem: niski( 160 cm), chudy brunet z dłuższymi włosami i okularach na nosie. Brat mówi, że jestem „nerdem”, czyli kujonem z małą ilością przyjaciół, interesującym się grami komputerowymi oraz fantastyką i że takim gościem jak ja nigdy nie zainteresuje się dziewczyna. Z bratem nie dogadujemy się zbyt dobrze. Babcia mówi, że Tomek jest bardzo podobny do mamy a ja do taty. Także w charakterach. On żywy, a ja raczej nieśmiały. Całkowite przeciwieństwa, a jednak rodzice stali się małżeństwem. Nie było pomiędzy nami żadnych cech wspólnych . Do czasu… Była godzina 15. Jedziemy naszym vanem. Babcia kieruje, mój brat siedzi na fotelu obok niej, a ja lekko przysypiam na tylnym siedzeniu. Podróż wlecze się niemiłosiernie. Jedziemy już jakieś osiem godzin z Pomorza. Powinniśmy niedługo dojeżdżać do naszego ośrodka. Skręciliśmy w jakąś boczną drogę wśród lasów. Zaczął na dodatek padać ...
... obfity śnieg i ściemniało się. – Czy na pewno dobrze skręciliśmy? – zapytała babcia mojego brata. – Tak, na pewno.-odpowiedział brat, trzymający mapę – jadąc tą drogą za jakieś 30 km będziemy w miejscowości, w której jest nasz ośrodek i skrócimy o kilkadziesiąt minut czas podróży. Babcia Teresa nachyliła się nad mapą a mój brat palcem pokazał jej, że się nie myli. -Babciu, uważaj! – krzyknąłem, gdy na drodze pojawiło się kilka jeleni przechodzących przez leśną drogę. Odruchowo nacisnęła pedał hamulca. Auto wpadło w poślizg i zaczęło się obracać wokół własnej osi. Jelenie czmychnęły cudem spod kuł na drugą stronę lasu, a nasz van zarył przodem w zaspę i zakopał się do połowy swojej długości. Śnieg nie zakrywał tylko tylnej klapy i szyb tylnych drzwi. Na razie, ponieważ padał coraz mocniej śnieg. Babcia spytała się czy wszystko w porządku. Odparliśmy, że jesteśmy cali. Próbowała wyjechać, ale to na nic. Byliśmy zbyt głęboko zakopani. Zadzwoniła na straż i i poprosiła o pomoc jakieś służby. Odparli, że mają mnóstwo pracy przy różnych wypadkach i stłuczkach, to samo pomoc drogowa. Kazali czekać, nie wychodzić z auta i ciepło się opatulić, bo nie wiedzą ile im zajmie dotarcie do nas. – Może spróbujemy się odkopać? – zaproponował Tomek – nie wiadomo ile będziemy na nich czekać, choć Szymon. – Strażak mówił, żeby nie wychodzić w taką pogodę – dobitnie rzekła babcia- bądź cierpliwy. – Zobaczysz, raz dwa nas odkopiemy – stwierdził z charakterystyczną dla siebie pewnością i zaczął ...