-
Guru – Jaskinia rozpusty...
Data: 06.01.2020, Autor: AdamA, Źródło: Lol24
Wysoki mężczyzna o ciemnych włosach siedział w swoim ulubionym, skórzanym fotelu w dużym pokoju. Niemal czarne ściany czy to za sprawą farby czy też brudu otaczały jego podły i ciekawski charakter. Mała lampa stojąca w rogu blisko drzwi, ledwie oświetlała pomieszczenie. W oknach wisiały ciężkie, sfatygowane zasłony. Z okna rozpościerał się widok na okazałą, starą katedrę, która na pozór wydawała się być opuszczona wiele lat temu. Ale pozory lubią mylić, prawda? Małe miasto pogrążało się w zmierzchu. Grafitowe chmury z każdą minutą stawały się ciemniejsze by wreszcie przybrać kolor czerni. Mężczyzna doskonale wiedział co to oznacza. Wiedział, że za chwilę zobaczy to jeszcze raz. Poprzednim razem było mu za mało. Pragnął oglądać to w nieskończoność, pragnął uczestniczyć w tym. Dzisiaj tak się stanie. Każdy centymetr jego ciała pragnął tego. Każdy milimetr jego duszy pożądał tego. Uczucie to opanowało go do granic obłędu. Był w stanie zrobić wszystko, może nawet zabić, byle nikt mu nie przeszkodził. Nikt go nie powstrzymał. Drewniany zegar wybił północ. Dokładnie w tym samym momencie rozległ się przeciągły grzmot. To był znak. Znak z góry, że już czas. Tak, już czas. Mężczyzna wyjrzał przez brudne okno. Już są. Postaci w ciemnych płaszczach z kapturami podążały w kierunku katedry. Przed jej wejściem stał już Guru. Przewodnik duchowy, przewodnik seksualny. Niemal sam „Bóg”. Każda z osób wchodzących do środka, chciała albo też musiała, ucałować Guru w rękę. Jego pierścień ...
... błyszczał w nikłym świetle latarni. W katedrze rozbrzmiały stare, roztrojone organy, było też słychać śpiew chóru. Każdy dźwięk doprowadzał do szaleństwa... hipnotyzował. Mężczyzna szybkim krokiem opuścił swoją norę i niemal podbiegł do drzwi jaskini rozpusty. Jaskini sodomy i gomory. Ukląkł przed Guru i błagał o pozwolenie wejścia. – Wejdź synu. Zobaczymy czy jesteś godzien być członkiem naszej społeczności. Katedra skrywała kilka starych, zniszczonych, drewnianych ław. Ogromnych rozmiarów ołtarz ozdobiony białymi kwiatami, a wokół niego umieszczono gromnice. Jedna gromnica, jeden członek społeczności. Mężczyzna otrzymał swoją. Płomień rozbłysł. Czas orgii nadszedł. Jego czas się zaczął. Czas zapomnienia, czas rozgrzeszenia. Czas proszenia o wybaczenie. – Bracia i siostry. Czas rozpocząć grę. Łączcie się w imię Pana. Podążajcie ku jego miłości i zbawieniu. Podejdźcie do ołtarza. Do naszego łoża rozgrzeszenia. Łączcie się. – po wygłoszeniu czegoś w rodzaju krótkiego kazania, Guru naznaczył każdego z osobna, malując na czołach białą farbą znak trójkąta. Organy grały coraz głośniej, chór śpiewał z żarliwością, świece płonęły. Przewodnik stanął ponad ołtarzem. Rozpostarł ręce, dając tym samym znak do rozpoczęcia. Bezimienne postaci połączyły się w pary, pary łączyły się z innymi parami. Kaptury opadły ukazując twarze, które wydawały się nie mieć rysów, być bezosobowe, nijakie. Jedyne co dało się wyraźnie zauważyć, to dzikie, zwierzęce pożądanie. Guru, swoją obecnością ...