-
Córeczka tatusia
Data: 08.01.2020, Kategorie: Rodzinka, Autor: Slawek, Źródło: Fikumiku
... wilgotna. Tata jęknął, dając znać, że jest mu wyśmienicie. Opadliśmy bez tchu na łóżku. Pogładziłam go po policzku, na którym pojawił się już sporawy zarost. Przytulił mnie ramieniem do siebie. Spełzłam wtedy spod jego ręki i powędrowałam w dolne rejony jego ciała. Złapałam jego oblepionego zucha i zaczęłam do czysta wylizywać, spijając jego spermę połączoną z moim nektarem. Stwierdziłam, że smak jego soku stanie się chyba moim ulubionym. Zaczęłam przy tym mruczeć jak kotka. Gdy skończyłam, wtuliłam twarz w wypucowanego czyścioszka i... zasnęłam. Obudził mnie zapach kawy parzonej w ekspresie. Wstałam z łóżka, próbując analizować w myślach wydarzenia minionej nocy. Poszłam do kuchni. Ojciec właśnie miał już wychodzić do pracy. Ja tez powinnam szykować się już do szkoły. Spojrzałam na niego. Uśmiechnął się do mnie perliście. Podbiegłam do niego i taka naga, jak stałam, przytuliłam się do niego z całej siły. - Dziękuję. – powiedziałam nieśmiało. - To ja ci dziękuję. – odpowiedział – Muszę już lecieć, kochanie, bo się spóźnię do pracy. - Poczekaj chwilę, dam ci jeszcze coś, żeby ci się lepiej pracowało. To mówiąc kucnęłam przed nim i jednym ruchem odpięłam jego dżinsy i opuściłam na dół. Z majtek wydobyłam tego, który mi przed paroma godzinami dał tyle radości i wpakowałam go sobie do buzi aż do gardła. Szybko bryknął i osiągnął swój stan dobrej formy. Obciągałam z niego skórkę i podwijałam z powrotem, nie wypuszczając go z ust. Tata stęknął, puściłam go z buzi i zaczęłam ...
... masować go teraz z dużą szybkością. Złapałam go po minucie ponownie ustami dosłownie w ostatnim momencie. O mały włos, a straciłabym tak duży łyk mojego śniadania. Ładował we mnie tę swoją białą amunicję, aż nie nadążałam łykać. Ale nie uroniłam ani kropeleczki na zewnątrz. Gdy przestał się trząść, wypuściłam go, ale tylko po to, by przełknąć, to co miałam w ustach. Zaraz też zabrałam się za zlizywanie ostatnich kropelek z koniuszka chuja, który wcale nie wiotczał, a był nadal solidnie twardy. Bez mrugnięcia okiem, gdy skończyłam, nałożyłam mu z powrotem slipki i naciągnęłam na tyłek spodnie. Zamek tata zapiął sam. - Kto cię tego nauczył, kochanie, to było cudo! – wykrzesał z siebie zdumiony ojciec. - Nikt, sama się nauczyłam. - Hmmm... sama. No to gratuluję. - Przychodź szybko, tato. I żadnych barów po drodze. Jak będzie ci się chciało pić, to pomyśl sobie, że czeka tu w domu na ciebie mokra cipka twojej córeczki. Skinął głową na znak zgody. Popatrzył na mnie jeszcze pożądliwym wzrokiem, cmoknął mnie w czoło swoim zwyczajem i wyszedł z mieszkania. Szczęśliwa, błąkałam się tak parę minut nago po mieszkaniu, czując jeszcze w ustach smak spermy i nie wiedząc jak się zabrać do porannej toalety. Weszłam do salonu, odsłoniłam żaluzje i ogarnęłam wzrokiem pusty pokój. I wtedy dojrzałam stojącą na ławie szklankę z sokiem grapefruitowym, do której domieszałam środków nasennych. A więc tu jest pies pogrzebany! To dlatego się obudził! Zapomniał po prostu wypić! Ale to już mało ważne. Może ...