1. Przedział pociągu.


    Data: 29.01.2020, Autor: Cama123, Źródło: Lol24

    ... jak młotem, za każdym razem wydając z siebie cichy jęk... Po kilku godzinach obudziło Dorotę nowe widowisko. Twardy męski członek atakował tym razem od tyłu klęczącą dziewczynę. Dłonie Franka mocno trzymały jej biodra, jakby w obawie by mu się nie wymknęły. Patrzył na śliczny tyłeczek, wypięty i zachęcający go do działania. Twarz Justyny wyrażała przyjemność graniczącą z ekstazą, co podkreślały jej rytmiczne, ciężkie westchnienia. Ręce pieściły łagodnie nabrzmiałe brodawki, a pośladki Justyny trzęsły się od coraz szybszych męskich uderzeń. Franek dyszał głośno, aż w końcu wysunął się z niej i kilkoma ruchami ręki doprowadził się do orgazmu. Białe nasienie strzyknęło obficie na plecy Justyny. Oboje z trudem łapali powietrze i wkrótce opadli na pościel. Dorota prężyła się wtedy pod kołdrą i tarła palcem swój wzgórek rozkoszy. Cała zlana była przyjemnym, słonawym potem. Chwilami żałowała, że nie leży na tamtym łóżku. Rano jednak była dumna ze swojej stanowczości i z tego, że Piotr jest wciąż jej jedynym. Hamulce zgrzytnęły. Wagonem szarpnęło do przodu. Dorota zerknęła za okno. "Jakaś stacja" - pomyślała. Na korytarzu rozległy się powolne kroki. Silna dłoń otworzyła drzwi i do przedziału wszedł wysoki młody mężczyzna w czarnym wełnianym płaszczu.
    
    - Dobry wieczór - rzucił sucho i usadowił się na przeciwległej ławce.
    
    Dorota skinęła uprzejmie głową, przymknęła oczy i oddała się swym rozmyśleniom. Ostatnio nie najlepiej układało jej się z Pioterm. Miał dla niej zbyt mało ...
    ... czasu, a kiedy już byli ze sobą, Dorota odnosiła wrażenie, że zmierza do tego, by zbliżenie trwało krótko. Może znalazł sobie inną? W takim razie powinien jej o wszystkim powiedzieć. Do dziś pamięta urocze wspólne noce. Co tam noce! Przecież kochali się o rożnych porach dnia, nawet w samo południe! Piotr dawał z siebie wtedy wszystko. Nie cofał się przed niczym. Sadzał ją na stole w kuchni, rozchylał jej uda i wchodził między nie twarzą. Głaskał językiem różowe wargi, całował, lekko chwytał zębami i delikatnie ciągnął ku sobie. Dorota jęczała, suwając bezwiednie rękoma po stole. Przeżywała cudowne spełnienia. Później z uczuciem bezgranicznej wdzięcznoci, siadała na nim okrakiem i najdziewając się na jego sztywny członek z dużą szybkością doprowadzała go do dzikiego orgazmu. Dobrze im było ze sobą. Dorota nie miała żadnych zachamowań, a Piotr zaskakiwał ją szalonymi pomysłami. Jeszcze teraz ogarnia ją podniecenie, gdy przypomni sobie, jak kiedyś w czasie poważnej rodzinnej uroczystości powoli i ostrożnie wsunął rękę pod stół, podciągnął jej do góry suknię i wcisnął dłoń między uda... Dorota drgnęła. Ręka wcale nie była wyimaginowana, naprawdę posuwała się wzdłuż uda, a palcami muskała brzeg różowych majtek. Otworzyła oczy. Młody mężczyzna siedział obok niej i patrzył na nią spragnionymi źrenicami. Szybkim ruchem odrzuciła jego dłoń.
    
    - Co pan robi? Jak pan śmie?!
    
    - Nie broń się - odrzekł - Przecież tego chcesz. Czuję to. Wiem o czym myślałaś.
    
    - Nic pan nie wie, proszę ...