1. Szkolenie


    Data: 14.02.2020, Autor: zlosnica79

    Poniedziałek. Rozpoczął się kolejny tydzień pracy. Pracuję nad reklamą napoju alkoholowego, który ma niedługo wejść na nasz rynek. Nie mam na niego w ogóle pomysłu. Pracujemy z grupą intensywnie już od tygodnia. Mamy mało czasu, a tu jeszcze ten arogant, który niedawno przyszedł do naszej firmy. Ma na imię Tomek. Działa mi na nerwy, a szef jeszcze kazał mu dołączyć do naszego zespołu. Widzę, że z resztą się dogaduje, a na mnie działa jak płachta na byka i ja na niego najwidoczniej też. Kłócimy się na każdym kroku, o każde głupstwo. Ciekawa jestem jak wytrzymuje z nim jego żona w domu. On pewnie myśli tak samo o moim mężu. Ale to nieistotne, bo małżeństwo mam jak najbardziej udane, a nie zamierzam mu o nim opowiadać.
    
    Już południe, a my cały czas zastanawiamy się nad kampanią reklamową. Żadna z propozycji nie pasuje lub się nie podoba. Nagle Tomek wpada na pomysł, przedstawia go nam. Nie powiem, całkiem nieźle to wymyślił. Zaczynamy nad tym pracować i stwierdzamy, że to faktycznie się uda. Wszyscy mu gratulują pomysłu, ja tylko kiwnęłam głową i nic nie odpowiadam. Godzinę przed pójściem do domu szef wezwał mnie do siebie do gabinetu. Jak się okazało nie byłam sama. Tomek już tam siedział i czekali na mnie. Gdy usiadłam szef stwierdził, że w przyszłym tygodniu jest szkolenie w Krakowie i oboje na nie mamy pojechać. Od razu zaczęłam pytać dlaczego akurat my, czemu nie ktoś inny. Nie chciałam jechać z tym gburem gdziekolwiek i spędzać z nim czas. Szef niestety stwierdził, że ...
    ... nie ma dyskusji. Wybrał nas, bo jesteśmy najlepsi w tym co robimy i mamy jechać. Szkolenie miało trwać trzy dni. W piątek późnym popołudniem mieliśmy być na miejscu, a w niedzielę po śniadaniu powrót. Dostaliśmy auto służbowe i mieliśmy razem jechać do Krakowa. W ogóle nie podobała mi się perspektywa spędzenia z nim czasu, szczególnie tyle godzin podczas jazdy. No ale nic, jakoś dam radę. W piątek około południa Tomek zjawił się pod moim blokiem. Mąż pomógł mi znieść bagaże. Pożegnałam się z nim i pojechałam do Krakowa. Wsiadając do auta przywitałam się tylko i zapadła niezręczna cisza. Na szczęście grało radio, Tomek prowadził a ja zatopiłam się w swoich rozmyślaniach i patrzyłam na drogę przez okno auta.
    
    Po jakimś czasie nawet nie zwracałam uwagi już na tą ciszę. Tak dojechaliśmy na miejsce. Wzięłam swoje bagaże i ruszyłam do hotelu, gdzie dano mi klucze do mojego pokoju. Niestety Tomek miał pokój tuż obok mnie. Jak pech to pech – pomyślałam. O godzinie 18. 00 mieliśmy zapoznanie z instruktorami i wykładowcami oraz z resztą grupą uczestników. Już tego dnia był krótki wykład na temat odbioru reklam przez docelowych klientów. Później kolacja, drinki i do pokoju przespać się by od rana wrócić na salę wykładową. Cała sobota zapowiadała się dość ciekawie. Najpierw wykłady, ćwiczenia a później wieczorek zapoznawczy – tańce, rozmowy, drinki.
    
    Rano obudziłam się z pozytywnym nastawieniem. Wiedziałam, że ten dzień nie będzie dniem zmarnowanym. Już od godziny 10. 00 mieliśmy ...
«1234»