1. Brak słów


    Data: 25.03.2020, Autor: imeverywhere

    Judyta jak zwykle po wieczornych ćwiczeniach poszła pod prysznic, rozkoszowała się strumieniami zimnej wody, kontrastujących z jej rozpalonym ciałem. Nałożyła kremowy żel i właśnie go spłukiwała, gdy ktoś odsunął jej zasłonę. Krzyknęła przerażona i próbowała chociaż minimalnie się zakryć.
    
    - Zamknij się – usłyszała męski twardy głos.
    
    - Słucham? Co ty do cholery sobie myślisz?! Postradałeś zmysły, zboczeńcu?! – Judyta od razu rozpoznała te brązowe, czujne oczy, które już wcześniej ją zaintrygowały.
    
    - Masz, okryj się – Michał podał jej ręcznik. – I posłuchaj, bo nie będę dwa razy powtarzał. Ktoś cię śledzi i ten ktoś właśnie czeka pod twoim domem. Wybierałaś się gdzieś?
    
    - Nie, nie miałam żadnych planów – odpowiedziała Judyta zgodnie z prawdą.
    
    - Dobrze, ale i tak muszę cię stąd zabrać, bo nie jesteś tu bezpieczna – odparł Michał.
    
    - Naprawdę? Nie mogę spędzić chociaż jednego wieczoru w spokoju, bo wam się uroiło, że ktoś na mnie czyha. Powoli już mnie to zaczyna denerwować… - urwała, bo napotkała wściekły wzrok Michała. – Dobra, dobra. Już idę.
    
    Kobieta wyszła z prysznica i spojrzała wymownie na Michała.
    
    - Mogę się chociaż ubrać? – zapytała, gdy nagle coś trzasnęło w głębi mieszkania.
    
    Michał z Judytą spojrzeli na siebie i od razu się zrozumieli. Mężczyzna wziął rękę Judyty i pociągnął ją za sobą, gdy wyszli z łazienki kazał jej czekać w jej sypialni, a sam, wyjmując broń wyszedł z niej.
    
    Po dłuższej chwili, podczas której Judyta myślała, że serce ...
    ... wyskoczy jej z piersi, Michał wrócił. Wskazał na okno, a Judyta nie uwierzyła, że on chce to zrobić.
    
    Pod jej oknem w sypialni przymocowany był ogromny płotek kratkowy, po którym pięły się róże, a wyglądało na to, że Judyta była zmuszona właśnie po nim zejść.
    
    Michał pchnął lekko kobietę w kierunku okna, a sam stanął przy drzwiach, osłaniając wejście do pokoju. Judyta nie miała wiele czasu do namysłu, narzekania ani kapryszenia. Poprawiła przemoczony ręcznik i opierając się na ramie okna, wystawiła jedną nogę na zewnątrz. Chłodny wiatr od razu sprawił, że zadrżała, lecz kobieta zacisnęła pięści i oparła gołą stopę na pierwszym szczeblu płotka.
    
    Następnie wszystko przetoczyło się jak w filmie akcji, ledwie Judyta zdołała zejść po płotku, a od razu Michał ze zwinnością godną pumy, zbiegł po płotku i poprowadził ją do samochodu.
    
    - Gdzie jedziemy? – zapytała Judyta drżąc.
    
    - Do mnie – odpowiedział Michał, włączając ciepły nawiew.
    
    Judyta nadal szybko oddychała, a tak samo szybko bijące serce jakoś nie chciało się uspokoić. Po kilku minutach, w których Michał jechał do mieszkania okrężną drogą, byli na miejscu. Mężczyzna mieszkał w dzielnicy, w której królowały ładne mieszkania urządzone z gustem.
    
    - Herbaty? – odezwał się zamykając drzwi mieszkania na zamek.
    
    - Tak, poproszę – odpowiedziała Judyta, poprawiając ręcznik.
    
    - Zaraz ci przyniosę coś na przebranie – odparł, znikając w jakimś pokoju.
    
    Korzystając z okazji Judyta rozejrzała się po mieszkaniu, które było ...
«1234»