1. Miastowy chlopak cz. 1


    Data: 23.08.2020, Kategorie: Mamuśki Autor: Andrzej Trąbka

    Wyprowadzka do miasta była w moim przypadku konieczna. Umówmy się – człowiek bez zdolności manualnych nie ma czego szukać na wsi. Mój ojciec jest zagorzałym konserwatystą; nie potrafił zrozumieć, że w dzisiejszych czasach drogą do majątku nie jest tylko i wyłącznie praca fizyczna. Nie miałem siły na dalszą, jakby to ładnie ująć, wymianę poglądów. Sądziłem, że zgromadzone środki wystarczą mi na to, aby wypłynąć na głębsze wody.
    
    Popytałem po znajomych, pogrzebałem w Internecie – w końcu dostałem cynk, że do wynajęcia jest mieszkanie na obrzeżach Tarnowa. Umeblowane, wyremontowane, w przyjemnej okolicy i za równie przyjemną kwotę. Miałem trochę oszczędności, postanowiłem więc wybrać się na oglądanie owego apartamentu.
    
    Tarnów, osiedle Piastów. Znałem te okolice jak własną kieszeń – jeszcze dwa lata temu nocowanie u babci mieszkającej w tamtych rejonach było nieodłącznym elementem mojego imprezowania, a raczej zaliczania zgonów po imprezach. Dwa lata temu rodzice dowiedzieli się o tych ekscesach, jednocześnie zabierając mi wszelkie możliwości kontaktu z babcią. Uczyłem się w Tarnowie, ale od tamtego czasu nie musiałem czekać godziny na autobus – matka lub ojciec odbierali mnie tuż po lekcjach.
    
    Przez dwa lata zmieniło się naprawdę wiele. Osiedle, które niegdyś miało złą sławę, teraz stało się jedną z najbezpieczniejszych okolic w Tarnowie. Jeszcze dwa lata temu gwałty, pobicia czy kradzieże były tu na porządku dziennym – a to wszystko przez brak latarń czy ...
    ... jakiegokolwiek innego oświetlenia na ulicach. Teraz, prostytutki nie mogłyby narzekać na brak miejsc. Latarnie, lampiony, światła… a poza stanowiskami pracy, powstały tam dwa place zabaw, wydzielono miejsce na trawnik, na którego środku posadzono drzewo.
    
    Blok 20, mieszkanie 14. Jestem. Zadzwoniłem domofonem, w odpowiedzi usłyszałem przyjemny, damski głos:
    
    - Tak?
    
    - Andrzej Trąbka, przyszedłem w sprawie wynajmu mieszkania.
    
    *bzzz* - Proszę, zapraszam.
    
    Otworzyłem drzwi wejściowe, po czym schodami odbyłem podróż na trzecie piętro. Idąc tam miałem pustkę w głowie, niespecjalnie zastanawiałem się nad tym, kogo tam ujrzę, co może się stać, czy dobijemy targu.
    
    Stoję pod drzwiami z numerem „14”. Pukam. Z mieszkania ponownie rozległ się przyjemny, damski głos – „Proszę!”. Chwyciłem za klamkę, po czym powolnym, choć stanowczym krokiem wszedłem do mieszkania. Przywitała mnie młoda dziewczyna; postanowiłem nie tracić czasu i w towarzystwie Anki zrobiłem przemarsz po mieszkaniu. W sumie zajęło mi to aż dziesięć minut – mieszkanie było niewielkie (zaledwie 50 metrów kwadratowych – pokój, salon, przedpokój, łazienka i kuchnia), wystrój wnętrza wprowadzał mnie jednak w osłupienie. Projektant z pewnością kierował się zasadami modernizmu – wszystko było nowoczesne, świeże, piękne, nie to co na wsi… I to za jedyne osiemset złotych plus czynsz i opłaty, czyli miesięcznie wychodziło 1250 zł. Starając się zachować pokerową twarz, subtelnie nakłaniałem młodą damę do obniżenia odstępnego. Z ...
«1234»