1. Brutalnie zgwałcony


    Data: 27.08.2020, Kategorie: Geje Autor: PacoRabanne

    UWAGA! Opowiadanie jest w mojej ocenie dosyć drastyczne i długie. Nie wiem, który przymiotnik odstrasza bardziej. A to, czy sytuacja opisana w nim zdarzyła się naprawdę, czy jest tylko wytworem mojej chorej wyobraźni, oceńcie sami. Jeżeli od około połowy do samego końca opowiadania kutas sterczy Ci jak struna, przyciśnij 5 gwiazdek.
    
    Sobota, druga nad ranem, koniec imprezy w innym mieście. Najbliższy autobus za 4,5 godziny, brak hajsu na taksę, wszyscy śpią. Rzucam soczystą "kurwę", poprawiam dobitnym "ja pierdolę" i decyduję, że wrócę do swojego miasta na piechotę mimo tego, że w głowie się przewraca, a do przejścia dobre 15-17 km. Droga na szczęście przebiegła bez większych problemów, zero zaczepiających wszystkich dresów, z czego słynęło miasto z którego wracałem. Około 3:30 byłem na obrzeżach swojego miasta, dobrze już mi znanych. Teraz jednak żałuję (?), że zamiast iść przez centrum, poszedłem na skróty przez zamknięte torowisko, żeby zaoszczędzić głupie 20 minut drogi.
    
    Tory położone były w środku lasu, musiałem więc oświetlać sobie drogę telefonem. Widziałem majaczący w oddali opuszczony budynek, w którym za czasów świetności mojego miasta mieściła się siedziba PKP. Powybijane szyby na obu kondygnacjach, wszechobecne "graffiti" głoszące - jakże inteligentnie - "CHWDP", "jebać pedałów", "ŁKS KURWY". Słyszałem dobiegające stamtąd krzyki i pijacki bełkot. Niczym się nie przejmując, szedłem dalej. "Przecież nie na marne spędziłem ostatnich 5 lat na treningach krav ...
    ... magi i samoobrony", pomyślałem. W przypadku, gdyby coś się wydarzyło, zazwyczaj wystarczyło przyjąć pozycję walki i przeciwnik wiedział, że w kaszę sobie dmuchać nie dasz i odpuszczał. Do tej pory to działało...
    
    - Ej, ty! - usłyszałem.
    
    Udając, że nic nie usłyszałem, szedłem dalej. Za moimi plecami słychać było dźwięk łamanego pod naciskiem butów szkła. Osoba, która krzyczała, najwyraźniej zbiegała teraz po schodach.
    
    - , do Ciebie mówię.
    
    Znieruchomiałem. Wszędzie poznam głos tego skurwysyna. Koleś kilka lat młodszy ode mnie, pierdolony szczyl, 18 może 19 lat. Prawie dwa metry wzrostu, ale wagi co kot nasrał, jebany suchoklates. Nienawidzę gnoja. Kiedyś chadzał sam, a kiedy mnie mijał, nazywał mnie pedałem. Kiedy w końcu mu się postawiłem, skończył. Ale wiadomo, samce alfa tego typu najodważniej działają w stadzie, a odgłosy i bełkot, które wcześniej słyszałem świadczyły o tym, że akurat stado przyszło razem z nim.
    
    - Z pedalni wracasz? Dupa wyjebana?
    
    - Pierdol się, sucha pizdo. Takiś odważny, bo w grupie, a sam na sam potrafisz się tylko lampić?
    
    W tym momencie usłyszałem jego gwizd i w drzwiach starego budynku PKP pojawiło się czterech kolesi i jakaś laska. "Typowe, nawet w gadce sam sobie nie radzi, wzywa stado", pomyślałem.
    
    - Chłopaki, poznajcie . Mieszka na moim osiedlu. Jest pedałem.
    
    Kątem oka zobaczyłem, jak cała grupka zaczęła się niespokojnie wiercić. Źrenice głównego agresora rozszerzyły się do niewiarygodnych rozmiarów, pewnie jak zwykle ćpał. ...
«1234»