1. Wspolpracownica 1


    Data: 30.08.2020, Kategorie: Inne, Autor: Er Name

    Znamy się prawie dziesięć lat. Dobrze pamiętam dzień, w którym pojawiła się z teczką dokumentów przed wejściem do naszego biura. Była wtedy nową kandydatką do pracy. Dochodząc do krzesła, na którym siedząc oczekiwała na rozmowę ze mną, spróbowałem ocenić jej atrakcyjność. Nie wiedziałem wówczas, w jakim była wieku. Parokrotnie zmierzyłem ją wzrokiem, ale w kolejnym ułamku sekundy udało mi się pozbierać więcej szczegółów co do jej aparycji, kiedy wstała i wyciągnęła dłoń na przywitanie. Zaprosiłem ją dalej do swojego gabinetu.Sylwetkę miała szczupłą, jasne włosy, wyraziste rysy twarzy, z lekka zaokrąglone pośladki, no i mały biust. Westchnąłem sobie widząc jej niewielkie piersi pod jasnoróżową bluzeczką. Wówczas milej byłoby mi zwerbować nową koleżankę do biura z większym rozmiarem biustu. No cóż, przecież nie to miało być istotnym elementem doboru kadry pracowniczej. Nie ukrywając, priorytetem w takich sytuacjach są kwalifikacje, a nie wygląd zewnętrzny skłaniający zawsze do subiektywnej oceny.Była osobą poleconą do pracy przez pewną znajomą. Jej zalety co do kwalifikacji, pracowitości, zaangażowania w obowiązkach, potwierdziły kolejne kilka lat pracy. Po latach należy się stwierdzić, że dokonałem dobrego wyboru przyjmując ją do pracy.Teczka z danymi osobowymi w końcu trafiła w moje ręce umożliwiając zapoznanie szeregu istotnych spraw co do osoby kandydatki. Wówczas miała ukończone trzydzieści lat, dwoje dzieci i oczywiście męża. Pomyślałem sobie: dobrze, bynajmniej nie ...
    ... grozi jej macierzyństwo burzące harmonię w pracy, czyli w poprawnym funkcjonowaniu biura.Wielokrotnie przez te lata wspólnej pracy w jednym pokoju w różnych okolicznościach wzrokiem przebiegałem po jej kobiecych kształtach. Troszeczkę było mi żal, że biust nie był u niej czymś przyciągającym w pierwszych kontaktach uwagę. Ńie mniej miała rewelacyjnie kształtne pośladki. Czasami, kiedy bywała tyłem do mnie odwrócona i wyciągała dokumenty z regałów lub pochylona nad czymś, co leżało na niższych półkach, miewałem ochoty położyć dłonie na jej tyłeczku. Nie, nie uczyniłem tego. Szybko starałem się przywoływać do porządku. W końcu to mężatka z dziećmi.Przyznam, że szczególnie letnią porą udawało mi się zaglądać w dekolt. Piersi były rzeczywiście małe. Małe, jak u dziewcząt nastoletnich. Z jednej strony było mi smutno, a z drugiej pocieszało, gdyż tak niewielki biust nadawał jej walorów młodości. Tak więc choć zawsze nosiła stanik, to jednak udawało mi się przyglądać tym piersiom, kiedy pochylona na biurkiem stawała nieopodal. Widać było drobne piersi uwieńczone niedużymi sutkami.Mijały lata wspólnie spędzonych godzin przy pracy, a my wciąż pozostawaliśmy na takim samym poziomie uprzejmości, jak w dniu rozpoczęcia przez nią pracę. Byliśmy panią i panem. Czasami inni pracownicy się dopytywali, czy my musimy tak ciągle pozostawać na takim dystansie? Mnie to nie przeszkadzało. A jej? Nie wiem. W zasadzie wystarczyło mi przyglądanie się jej ukradkiem bez zacieśniania kontaktów.Jednak ...
«1234...13»