1. Chłopak do towarzystwa - rozdział 2


    Data: 25.04.2018, Kategorie: Geje Autor: LukaszLuke

    DZIENNIK DANIELA - UCIECZKA 13.05.2011 "Trzynasty, piątek. Nienawidzę kiedy trzynasty wypada w piątki! Cały dzień zjebany! A wszystko przez tego ćwierćinteligenta Mareczka! Mój ojczym, a niech go chuj strzeli! Wymyślił sobie, że powinienem wziąć się do roboty, a ja mam przecież dopiero siedemnaście lat. Według niego mogę rzucić szkołę, a wręcz muszę. "Chcesz żreć to rusz dupę i zacznij zarabiać!". W szkole dzisiaj nic mi nie szło tak, jak powinno. Przyłapali mnie na ściąganiu, potem na paleniu w kiblu, a żeby tego było mało dostałem dwie pały z matmy! Kurwa! A to wszystko przez wczorajszą awanturę. Wyzywał mnie i matkę, schlał się jak świnia, a dzisiaj wcale nie jest lepiej. Kiedy to się skończy? Nie wiem, ale czuję, że jeśli potrwa to jeszcze kilka tygodni, spakuje się i ucieknę z domu. Nie pozostanie mi nic innego. A, zapomniałbym, od kilku dni gapię się na kolegę z sąsiedniej ławki. Nie mogę oderwać od niego wzroku. Nazywa się Mateusz, wszyscy mówią do niego Mati, no może wszyscy z wyjątkiem mnie, bo jak próbuje powiedzieć coś poza "cześć", zaczyna mi brakować języka w buzi. Dostaję blokady i koniec. Kiedyś się odważę, taką powziąłem decyzję. Dochodzi północ. Czas spać." ---- Wróciłem do domu około pierwszej w nocy zmęczony, ale też szczęśliwy. Krystian okazał się bardzo sympatycznym i inteligentnym chłopakiem, z którym mam wspólne zainteresowania. Z drugiej strony pojawia się problem, mianowicie moja praca, bo jak mu o tym powiem, "wiesz, daję dupy za pieniądze"? Nie, to ...
    ... raczej nie jest dobry pomysł. Oczywiście mogę mu powiedzieć to samo co znajomym, że pracuję w call center, ale nie chciałbym go okłamywać, a z pracy też nie chcę rezygnować. Nie jest to łatwe zajęcie, nie raz, nie dwa dostaję doła, kiedy myślę o tym co robię, czuję się brudny i żaden prysznic nie potrafi zmyć tego brudu. Patrząc na to z innej perspektywy jestem niezależny finansowo. Tu nasuwa się pytanie, czy gra jest warta świeczki? Są dni, kiedy powiem tak! A są też takie, że mam ochotę rzucić to w diabły, zamknąć się w domu i płakać. Położyłem się spać, a rano obudził mnie telefon od Edzi. – Co tam ogierze? – Bardzo śmieszne. – żachnąłem się. – Obudziłaś mnie. – A kto normalny śpi o tej porze? – A która jest? – Prawie południe! – O kurwa! Myślałem, że coś koło dziewiątej, haha. – Ruszaj tą swoją piękną, jędrną i ciasną dupę i czekam pod rotundą o trzynastej. – Nie wiem czy... – Nie ma dyskusji! Do zobaczenia! Buziak! Rozłączyła się nim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć. Szybka kawa i prysznic, żeby doprowadzić się do stanu używalności, stwierdziłem, że zjem na mieście coś niezdrowego. Pod rotundą byłem niemal równo o trzynastej, czekałem do dwadzieścia po, ale Edyty nadal nie było. Wysłałem jej smsa... "Gdzie ty jesteś do cholery?" Odpowiedź nadeszła kilka minut później: "Na patelni! Zaraz będę!". Dla niewtajemniczonych, "patelnia" to placyk przed wejściem na stację metra Centrum, który od rotundy dzieli jedynie przejście podziemne. Doczekałem się przyjaciółki, głośny buziak ...
«1234»