1. Korneliusz


    Data: 25.04.2018, Kategorie: Romantyczne, Autor: Alex_S

    ... klientem i komuś się to nie podobało. Przydzielono mi jeszcze dwóch poboczny ochroniarzy. Na tym nie koniec. Przenieśli mnie do pokoi gościnnych. Nie takich zwykłych, a podwójnych, zrobionych z myślą o gościach, którzy przyjadą z dziećmi. Dwa pokoje miały wspólne drzwi i wspólną łazienkę. Oczywiste jest, kto stał się moim współlokatorem. Korneliusz. Jakby ciągłe przebywanie z nim nie przyprawiało mi cierpień, to jeszcze kazano mi słuchać jego oddechu za ścianą. Te seksowne katusze nie dawały mi spać w nocy. A gdy udawało mi się już zasnąć, śniły mi się takie rzeczy, że zbudzałam się cała mokra z dłonią między udami.
    
    Mój ochroniarz też nie przyjął tego lepiej. Nie chodził już naburmuszony, a wściekły. Nie odpowiadał monosylabami, tylko odburkiwał, a na osobności stawał się nie do zniesienia. Widocznie, ciągła bliskość znienawidzonej osoby, źle na niego wpływała. Tej nocy wszystko się pogorszyło. Sen był tak rzeczywisty, że nie mogłam uwierzyć, iż nie był prawdziwy. Byliśmy na łodzi. Korneliusz miał na sobie jedynie krótkie kąpielówki. Kochaliśmy się namiętnie w rytmie fal. Jego usta były wszędzie. No mojej szyi, dekolcie, piersiach. Twarz Korneliusza, usypana piegami od opalenizny, była tak blisko mojej. Szeptał mi, że mnie kocha, a ja odpowiadałam mu tak samo. Jedyna niemożliwa rzecz. Osobą, którą kocham, jestem ja sama. Zbudziłam się spocona, ze śluzem wypływającym z mojej cipki. Próbowałam załagodzić ból jakimiś zabawkami, jednak na marne. Tylko jedna osoba mogła mi ...
    ... pomóc. To, że znajdował się dwa metry ode mnie, nie pozwoliło mi już zasnąć.
    
    Cały dzień chodziłam napalona. Zwykłe stawianie kroków mnie pobudzało. Chciałam jakoś sobie poprawić humor, więc umówiłam się na osiemnastą ze znajomym. Dużo flirtowaliśmy, choć oboje wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie. Spotkałam się z nim w restauracji. Musieliśmy usiąść blisko baru, aby Korneliusz mógł mnie pilnować. Przez to też wszystko słyszał, ale nie przejmowałam się. Mój kolega zresztą też nie. Nasze tematy zeszły szybko na to, o czym zwykle gadają nastolatki – na seks. Ja podziwiałam jego barki pod koszulą, on moje kształty. Nie obyło się bez ciągłego, niewinnego dotyku i głębokich spojrzeń w oczy. Wcale nie miałam na niego ochoty. Po prostu odgrywałam show. Moje życie to jedna, wielka scena, a ja grałam główną rolę.
    
    Widziałam, co działo się z Korneliuszem. Zamawiał co rusz kolejną szklankę coli, żałując, że nie jest ona czymś mocniejszym.
    
    Przeprosiłam na chwilę kolegę i podeszłam do Kornela.
    
    -Napij się, jeden drink nic cie nie zrobi, a przynajmniej się rozluźnisz – powiedziałam z przekąsem. |
    
    Spojrzał na mnie dziko.
    
    -Nie – warknął – Już raz ktoś cię zaatakował, nie mogę sobie pozwolić na chwilę słabości.|
    
    Westchnęłam przeciągle, dając mu znać, że mnie irytuje.
    
    -Słabości? Proszę cię tylko, żebyś napił się JEDNEGO drinka, ty zaczynasz mówić do mnie jak do psa. To jest słabość.
    
    -O co ci chodzi? - spojrzał na mnie z niekłamanym zdziwieniem.
    
    To on był raczej tym ...