1. Korneliusz


    Data: 25.04.2018, Kategorie: Romantyczne, Autor: Alex_S

    ... wrednym, nie ja.
    
    -Jeżysz się jak goryl w czasie rui. O to mi chodzi – powiedziałam trochę zbyt głośno, ściszyłam głos – Myślisz, że mi to pasuje. Mój kolega czuje się niezręcznie – kłamstwo – i cieszyłabym się, gdybyś przestał.
    
    -Niby dlaczego miałbym cię słuchać?
    
    -Bo jestem twoim pracodawcą, ot co.
    
    -Jest nim twój ojciec – odciął się i wziął łyk coli – A nawet jeśli, w umowie nic nie ma, jak mam się zachowywać. Mam cię po prostu chronić – głos mu zachrypł – Biorąc pod uwagę, że jesteś ostatnio w dużym niebezpieczeństwie, nie powinnaś w ogóle nigdzie wychodzić.
    
    -Więc według ciebie powinnam jedynie siedzieć w domu – oburzyłam się.
    
    -Właśnie tak powinnaś zrobić – odpowiedział.
    
    No proszę bardzo. Teraz nagle zamierzał kierować moim życiem. Jakby już wystarczająco w nim nie namieszał. Wkurzał mnie i podniecał coraz bardziej.
    
    Po chwili ciszy zdecydowałam:
    
    -W takim razie wracajmy do domu.
    
    Tego się nie spodziewał. Myślał zapewne, że będę dalej się kłócić. Nie tym razem, kotku. Miałam pewien plan.
    
    Przerosiłam kolegę, powiedziałam, że wypadła mi niespodziewana sprawa i muszę natychmiast wracać. W sumie nie skłamałam tak bardzo.
    
    W domu byliśmy przed dwudziestą pierwszą. Dobrze się składało. Przez ten krótki czas zdążyłam poznać rozkład dnia Korneliusza. A był on tak uregulowany, jak tylko pozwalały mu na to moje pomysły. Pobudka o ósmej, pięć posiłków dziennie, prysznic 21:30. I właśnie o to ostatnie mi chodziło najbardziej. Jak już wspominałam, ...
    ... mieliśmy wspólną łazienkę. Był z niej plus, Kornel, całkiem nagi, mył się zaledwie parę metrów ode mnie. Niezwykle zmysłowe, przyznacie.
    
    Wskoczyłam w koronkową koszulkę nocną i czarne bokserki. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam atrakcyjnie i taki był mój zamiar. Odetchnęłam parę razy. Jeszcze nigdy nie byłam napalona, tak jak dzisiaj. Jeżeli nie zdobędę Korneliusza, nie wiedziałam, co się stanie.
    
    Dokładnie jak w zegarku, usłyszałam lecącą wodę. Odczekałam parę chwil i wparowałam do łazienki.
    
    -Mógłbyś się pospieszyć – wyjęczałam – Chciałabym w końcu wziąć prysznic.
    
    Nie odpowiedział. Pokręciłam głową i zaczęłam myć zęby. Potrafił być taki irytujący.
    
    -No cholera, rusz się – popędziłam go – Nie jesteś sam w tym domu.
    
    -Dobrze wiesz, że zawsze biorę prysznic o tej godzinie – powiedział spokojnie.
    
    Uśmiechnęłam się. Zaczął mówić, to już coś.
    
    -A co ja nie mam własnego życia, że interesuję się, kiedy ty się myjesz?
    
    -Ciekawe – zaśmiał się i zakręcił wodę – że akurat zawsze wtedy, musisz wejść do łazienki i rozwieszać swoją bieliznę na suszarce.
    
    Starałam się nie zaczerwienić. Przechytrzył mnie. Spojrzałam w lustro, które było akurat naprzeciwko kabiny prysznicowej. To dlatego widziałam jak otwiera drzwiczki i staje w nich całkiem golusieńki. Przełknęłam z trudem ślinę i spuściłam wzrok.
    
    -Nie wiem o czym mówisz – broniłam się.
    
    Zacmokał. Podszedł do ściany łazienki, przy której znajdowała się suszarka.
    
    -Mówię o tym.
    
    Wziął do ręki moje czarne koronkowe ...