1. Firmowy event cz. I


    Data: 27.09.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... to lęk, że ktoś nas zobaczy? A może zwykły stres przed tym, co nieznane?
    
    Marcin, jako osoba wyżej postawiona, mieszkał sam. Pokoje mieliśmy tej samej klasy, ale ja dzieliłem swój z innym pracownikiem. Minąłem łóżko i usiadłem na jednym z foteli przy drzwiach balkonowych.
    
    – Czego się napijesz? – zapytał.
    
    – Szklanka wody będzie okej – odpowiedziałem z lekkim uśmiechem.
    
    Usiadł wygodnie na łóżku, a my zatopiliśmy się w rozmowie. Atmosfera była swobodna, ciepła. Czas przestał mieć znaczenie. Rozmawialiśmy o wszystkim – od spraw służbowych po całkiem prywatne. Od czasu do czasu pojawiały się żarty z podtekstem, puszczane niby mimochodem, ale nieprzypadkowo.
    
    Wieczór, jak na maj, był wyjątkowo ciepły. Mimo otwartego balkonu, duszne powietrze zdawało się krążyć między ścianami, nie przynosząc ulgi. Rozpiąłem pierwszy guzik koszuli, potem drugi, czując, jak materiał zaczyna swobodniej układać się na ciele. Marcin w międzyczasie przebrał się w luźne dresy i T-shirt.
    
    Nie sposób było nie zauważyć, jak bardzo jego ciało reaguje. Na materiale spodni wyraźnie odznaczał się kutas. Miałem wrażenie, że od czasu do czasu celowo przesuwał dłoń w tamtym kierunku, zahaczając o niego, jakby mimochodem — ale spojrzenie, które przy tym kierował prosto we mnie, nie pozostawiało złudzeń.
    
    Rozpiąłem kolejny guzik. Marcin zerknął na moją szklankę.
    
    – Dolać ci wody? – zapytał z uśmiechem i wstał, nie czekając na odpowiedź.
    
    W tej chwili nie krył już niczego. To, co wcześniej było ...
    ... subtelne, teraz było wręcz demonstracyjne. Jego podniecenie było oczywiste i nie próbował go ukrywać, co zaskoczyło mnie, ale jednocześnie tylko utwierdziło w przekonaniu, że obaj wiemy, dokąd ten wieczór zmierza.
    
    Pochylił się nade mną, by sięgnąć do stolika z dzbankiem. Przy tym ruchu jego penis otarł się o moje kolano. Delikatnie, ale świadomie.
    
    Nie wiem, co we mnie wstąpiło. To był impuls — odruch, którego nie kontrolowałem. Sięgnąłem dłonią i przez materiał spodni objąłem go, niepewnie, delikatnie. Małymi ruchami badałem jego kształt, czując jak cała uwaga skupia się tylko na tym geście. Miałem wrażenie, że czas stanął w miejscu — dla mnie trwało to wieczność, choć pewnie minęło zaledwie kilka sekund.
    
    Marcin zamarł, z dzbankiem w jednej dłoni, drugą opartą o oparcie fotela. Nie ruszał się. Jakby nie chciał mnie spłoszyć. W końcu powoli spojrzał mi w oczy i cicho zapytał:
    
    – Chcesz go?
    
    Nie potrafiłem się odezwać. Po prostu skinąłem głową, ale jemu to wystarczyło.
    
    Zrobił krok do tyłu i ściągnął spodnie, jego kutas wypadł centralnie przed moją twarzą przechylając się lekko w lewo. Był śliczny, ogromny, wygolony na gładko, główka wręcz błyszczała, a na końcu znajdowała się malutka kropelka ejakulatu.
    
    Wrócił na łózko i z uśmiechem wydał mi instrukcje:
    
    -Na co czekasz, rozbieraj się i na kolanka.
    
    Bez myślenia zacząłem wypełniać rozkazy. Wstałem na baczność i zacząłem się w pośpiechu rozbierać. Wzrok Marcina przeszywał mnie do kości, badał każdy centymetr ...