1. Jej dzień


    Data: 12.10.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... macierzyństwo. Zapanowała cisza. Jedna z tych zdrowych, bogata w małżeńską zadumę nad tym, jak miłe jest dzielenie tych nielicznych, wspólnych chwil.
    
    – Nie chcesz usłyszeć, co przygotowałem na później?
    
    Ani trochę. Wiedziała lepiej niż dobrze, że trójka z przodu to dla facetów wciąż za mało, by zrozumieć potrzeby kobiet. Wpadła za to na szatański plan, który natychmiast ją pobudził. Energicznie poprawiła się na łóżku. Niemrawą dotąd twarz przyozdobiły charakterystyczne dołeczki.
    
    – Niech pomyślę. W drodze powrotnej kupisz aromatyczne kule do kąpieli. Nalejesz wody do wanny, rozstawisz dookoła świeczki, a kiedy tylko okryję się pachnącą pianą, włączysz muzykę i przyniesiesz wino, żebym nie nudziła się w oczekiwaniu na naleśniki z twarogiem. Albo z dżemem. Albo z tym i z tym. Potem usiądziesz gdzieś w widocznym miejscu, bo wiesz, jak bardzo lubię na ciebie patrzeć, gdy prawisz mi komplementy… – rozmarzyła się. – Zgadłam?
    
    Mężczyzna głośno wypuścił powietrze, a wraz z nim myśl o zamówieniu pizzy do filmowego maratonu. Po długiej batalii z samym sobą ostatecznie przytaknął. Nieoczekiwane wyzwania skłoniły go do rychłego zabrania się do roboty. Podczas gdy Paulina nieporadnie zakładała przewieszony przez puf dres, streścił plan dwudniowego pobytu dzieci u dziadków. Podał jej rękę i pomaszerowali do maluchów.
    
    – Śpią jak… – „Zabite”, utknęło mu w gardle. Przy przewrażliwionej żonie była to jedna z zakazanych fraz. – …jak nigdy.
    
    Dumna mama nawet go nie słuchała. ...
    ... Bez reszty pochłonięta była przygotowaniami do wyjazdu. Foto-kocyk? Koniecznie, w końcu jutro dziewiąty. Grzechotki, przytulanki, a nawet ulubiony smoczek Jasia – obowiązkowo, bo przecież inaczej się nie da. Spakowaną walizkę dwukrotnie sprawdziła.
    
    Po długich męczarniach związanych z wysłuchiwaniem porad i pouczeń Jakub Reszka stanął z dziećmi przy wyjściu. Zestresowana rozłąką Paulina machała do nich tak zamaszyście, jakby już teraz znajdowali się daleko stąd.
    
    Została sama. Uświadomiła sobie, jak rzadko rozstaje się z maluchami. W domu brakowało płaczu i krzyków, panował względny porządek. Było dziwnie, pusto, jakoś nie w porządku. Podrapała się po głowie z głupkowatą miną, rozpoczynając bezcelową tułaczkę po mieszkaniu. Przeszła daleką drogę. Od marzącej o macierzyństwie dziewczynki z prowincji, przez żonę obiecującego naukowca, aż po zaradną kobietę, która mimo bezpłodności męża urodziła tuż przed wyznaczonymi sobie na deadline dwudziestymi piątymi urodzinami. Przyjście na świat dwójki rozkosznych brzdąców nie oznaczało bynajmniej początku sielanki.
    
    Prenatalną obsesję perfekcjonizmu zastąpiła pogoń za stworzeniem najlepszych warunków do rozwoju potomstwa. Jej pociechy miały najnowsze zestawy zabawek sensorycznych, a ona sama dwoiła się i troiła, by wykształcić w nich coś, co w branżowym czasopiśmie nazywano bezpiecznym stylem przywiązania. Regularna obecność, reagowanie na każdy płacz i natychmiastowe zaspokajanie potrzeb wydawało się niewielką ceną za późniejszą ...
«1234...11»