-
Jej dzień
Data: 12.10.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... ancymonki. Paulina skłamała. Właściwym sprawdzianem nie był wcale test piany, a reakcji na te sensacyjne wieści. Jakub rzecz jasna ucieszył się, ale nie było w tym hurraoptymizmu. Jego mina wyrażała dziwne połączenie szczęścia z odpowiedzialnością. – Jesteś pewna? – zapytał. – Teraz już tak. – Gestem dłoni wygoniła go z łazienki. – Woda robi się zimna… Mężczyzna powinien uwinąć się z przyniesieniem ubrań w kilka sekund, ale jego powrót się przeciągał. W końcu zapytał przez pół mieszkania: – To czerwone? Paulina zasłoniła usta, aby stłumić chichot. Potwierdziła. Z nienaturalnie obojętną mimiką Jakub przyniósł jej bieliznę i zostawił samą. Opuściła wannę. Choć za ręcznik chwyciła energicznie, wcale nie śpieszyła się z wycieraniem kolejnych partii ciała. Była w pełni świadoma, że czas działa na jej korzyść, z każdą sekundą wzmagając zarówno jej pewność siebie, jak i pożądanie czekającego męża. Pozbywszy się ostatniej kropelki na gładziutkiej skórze, wskoczyła w swój magiczny strój. Sprawdziła w lustrze wygląd – który to już raz?! – po czym odetchnęła z ulgą. Przez te kilka godzin niewiele się zmieniła, a mokre włosy wręcz dodawały jej uroku. Mężczyznom wydaje się, że raz dana przez naturę uroda pozostaje z kobietami aż do starości, podczas gdy za każdą ślicznotką stoją regularnie wylewane hektolitry potu w łazience, galerii handlowej, czasem nawet na siłowni. Opuściła swój bezpieczny azyl i zapukała do sypialni jak do obcego mieszkania. Ostrożnie weszła ...
... do środka. Niestety romantyzm Jakuba kończył się na rzeczach, o których mu się powiedziało. Zamiast tworzących klimat tajemnicy świeczek, w pokoju paliła się duża lampa. Jej światło wyciągało na wierzch wszystkie niedoskonałości Pauliny. Zatrzymała się w miejscu. W ostatniej chwili zaniechała pomysł zgaszenia światła, bo siedzący na skraju łóżka mąż wyglądał na zadowolonego. Musiała to jeszcze od niego usłyszeć. – Jak wyglądam? – Jak za pierwszym razem. To jedno zdanie zbudowało most między przeszłością a teraźniejszością. Oboje ruszyli po nim ku sobie. Paulina oparła dłonie na barkach męża, pozwalając mu przejąć inicjatywę. Nie śpieszył się. Rozpoczął od składania leniwych pocałunków. Przez czoło i policzek dotarł do szyi. Tam napięcie wzrosło, bo wargi coraz niechętniej odrywały się od wrażliwej skóry. Pod osłoną szyjnej czułości mężczyzna objął Paulinę w talii. Duże, pewne ręce zaczęły gładzić brzuch, gotowe w każdej chwili ześlizgnąć się na biodra, dopóki kobieta nie wzdrygnęła się z lęku przed odkryciem rozstępów. Wyrwana z miłosnego amoku odkryła, że te dłonie wcale jej nie oceniały, a jeśli nawet, to odkrywaniu na nowo każdego zakamarka towarzyszył raczej podziw. Swój niepotrzebny odruch skwitowała uśmieszkiem. Zdjęła też stanik, żeby zachęcić męża do dalszych igraszek. Dała się zaprowadzić do łóżka. Usiadła na jego brzegu, gdzie ciągnięta do góry za czerwoną koronkę uniosła wysoko stopy. Pewnie opuściłaby je na podłogę od razu po utracie majtek, gdyby ...