-
Jej dzień
Data: 12.10.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... ośmieszała jej niewiedzę w odwecie za kokieteryjne spojrzenia w kierunku ambitnego prowadzącego. Młoda przybyszka ze wsi przyjęła wypowiedzenie wojny. To był blitzkrieg. Zaledwie miesiąc później pierwszy raz pocałowała się z Jakubem. – Selekcja naturalna – podsumowała naukowo – wygrywa lepsza. – Roksana do dzisiaj mi tego nie zapomniała… – Dlaczego mnie wtedy wybrałeś? – Ponieważ – mężczyzna pochylił się nad wanną – przy tobie pierwszy raz uwierzyłem, że mogę założyć prawdziwą rodzinę, jakiej nigdy nie miałem. Pocałowali się. Kilka krótkich, acz nie bez namiętności muśnięć cofnęło ich do początków, gdy Paulina była mu piękną dziołchą ze wsi, zawsze gotową zatrzymać bezcelową pogoń za sukcesem i przypomnieć, co w życiu naprawdę ważne. – Z czym kojarzy ci się ten kawałek? Jakub odwrócił głowę w stronę magnetofonu. Była to ścieżka dźwiękowa z filmu, na który pojechali starym touranem do kina samochodowego. W oczach momentalnie pojawił mu się błysk. Nie potrzebowali słów, żeby odświeżyć sobie tamte chwile. – Przeze mnie nie widziałeś najlepszej sceny. – Pokręciła głową. Mężczyźnie jako żywo stanął przed oczami obraz siadającej na nim okrakiem blondynki. – Dzięki tobie – rozpoczął – tylko ja widziałem najlepszą scenę. Złapali się za ręce, snując ciągnące się w nieskończoność wspominki o czasach, w których oboje byli pełni wigoru i nadziei na wspaniałą przyszłość. – Dobrze czasem przypomnieć sobie, dlaczego tak bardzo się kochamy. – Lata ...
... temu marzyliśmy, żeby znaleźć się dokładnie w tym miejscu. Gasły kolejne świeczki. Woda stawała się letnia, a bąbelki nikły w oczach. Jeszcze parę minut i Paulina zostanie zupełnie odkryta. – Przed tobą test na dżentelmeństwo. – Bawiła się ostatkiem piany. – Zdaj go, a zdradzę ci nasze dalsze plany. Stopniowe odsłanianie nagości ukochanej spod znikającej osłony było nader kuszące. Być może kiedyś wprowadzą podobną zabawę do repertuaru igraszek? Teraz jednak Paulina wyraźnie tego nie chciała. Bez zastanowienia sięgnął więc po buteleczkę na półce. Z dużej wysokości spuścił do wanny cienką strużkę preparatu, wlewając tym samym do serca małżonki uznanie dla jej potrzeby komfortu i poczucia bezpieczeństwa. Uklęknął przed wanną z dłońmi opartymi o krawędź. – Zamieniam się w słuch. Paulina przejechała dłonią po brodzie męża, jakby chciała sprawdzić, czy on naprawdę istnieje. Przez ostatni rok nie raz miała do niego żal, że nie jest typem macho, który jak bohater z holywoodzkiego filmu posiadłby ją bez zadawania pytań i w pojedynkę przełamał jej wewnętrzne opory. Tylko czy naprawdę tego chciała? Czy to byłoby dobre? Na pewno nie. Dlatego właśnie go podziwiała. Nie mogła wyjść ze zdumienia nad myślą, że choćby nawet dostała suwaczki rodem z simsów, niegdyś ukochanej gry, i tak nie potrafiłaby stworzyć sobie lepszego partnera. – Przyniesiesz mi ubranie spod pierzyny i poczekasz w sypialni, a potem tak mnie wyobracasz, że zapomnę jak się nazywają nasze rozkoszne ...