-
Jej dzień
Data: 12.10.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... pierwszym wspomnieniem, jakie przyniosła melodia. Poczuła, jak do ręki wsuwa jej się kieliszek z winem. Popiła łyczek, pożegnała uśmiechem odchodzącego męża. Została tylko z muzyką, gorącą wodą oraz winem, które niczym balsam wnikały w ciało i umysł. Pierwszy raz od dawien dawna była prawdziwie sama. Aż nagle przed oczami stanął jej pan Mariusz, ciemnoskóry dawca nasienia, a także biologiczny ojciec Jasia i Gabrysia, dla którego w tajemnicy przed ukochanym zrezygnowała z inseminacji na rzecz naturalnego poczęcia. Paulina lubiła myśleć, że do wszystkiego doszła dzięki własnemu samozaparciu, ale po drodze miała sporo szczęścia. Jak wtedy, gdy geny dawcy okazały się równie recesywne, co on w łóżku i dzieci, choć z brązowymi czuprynami, urodziły się blade jak mamusia. Co pomyśleliby ludzie na wsi, widząc je z ciemniejszą karnacją? Co, gdyby prawdę poznał Jakub? Wolała nie wiedzieć. Niby go nie zdradziła, niby dał jej zielone światło i zaufał, że podejmie słuszną decyzję, ale jednak miała przed nim tajemnice… Aby odepchnąć od siebie złe myśli, duszkiem opróżniła kieliszek. Ogniki zatańczyły złowrogo, szelest piany przybrał na sile. A może tylko zaczęło szumieć jej w głowie? Nieważne. Ważne, że wszystko dobrze się skończyło. Że została organizatorką życia rodzinnego, swoistą opoką, która pomimo chwil zwątpienia każdego dnia potrafi cieszyć się tym, co dostała od losu. A dostała przecież tak wiele. Trzech wspaniałych mężczyzn, czasami tak bardzo potrzebujących do cyca. ...
... Była im centrum świata, drogą do szczęścia i celem samym w sobie. Uśmiechnęła się szeroko. Czyż może być coś piękniejszego? Z rozmyślań wyrwały ją nadciągające kroki. Uniosła się w wannie do pozycji siedzącej, zakrywając uprzednio piersi stanikiem z piany. To Jakub niósł świeżutkie naleśniki. – Jeden z twarogiem, drugi z dżemem, trzeci z tym i z tym. Sama musisz odkryć, który jest który. – Mężczyzna podał talerz z pedantycznie złożonymi kopertami. – Czegoś jeszcze damie brakuje? – Ciebie. Nie znał odpowiedzi na takie wyznania. W milczeniu otarł więc pot z czoła i nalał wina do dwóch kieliszków. Stuknęli się nimi w toaście za małżeństwo, po czym usiadł na gołych płytkach przy wannie, żeby potowarzyszyć ukochanej w jej miłych chwilach. Ciasto było elastyczne i odrobinę waniliowe, a środek pełen nadzienia. Paulina zaczęła pałaszować, co rusz balansując słodycz naleśników wytrawnym trunkiem. Z każdym kęsem promieniała, z każdym łyczkiem stawała się bardziej chichotliwa. Obserwujący ją nie bez satysfakcji Jakub wypełniał przestrzeń niezobowiązującymi tematami, a małżonka wtrącała mu się z pełnymi ustami, jak to mogą robić tylko wieloletni partnerzy. – Czujesz się lepiej? – zapytał, odbierając pusty talerz. Przytaknęła. – Pamiętasz, jak się poznaliśmy? Małżonek westchnął i poruszył się niespokojnie. Ślepa na te sygnały Paulina roztoczyła opowieść o ich pierwszym spotkaniu na kole naukowym. O młodej doktorantce, jego ówczesnej partnerce, która bezlitośnie ...