-
Jej dzień
Data: 12.10.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... obiad. – Wzruszył ramionami. Jakub Reszka miał charakterystyczną posturę misia: szerokie ramiona i podkreślony pod kraciastą koszulą brzuszek. Z tygodniowym zarostem na przyjaznej twarzy wyglądał na człowieka, którego Paulina spodziewałaby się poznać raczej u siebie na wsi, a nie na prestiżowym uniwersytecie. Odprowadziła partnera wzrokiem do kuchennego blatu, na który zaniósł torbę z zakupami. Rozpakowywał je w taki sposób, by część produktów ukryć przed ciekawskimi ślepiami małżonki. – Też już zgłodniałam. – Naprawdę chcesz jeść w wannie? Paulina ochoczo przytaknęła. Miała wielkie oczy, jakby chodziło co najmniej o wycieczkę na Barbados. Jakub, urodzony pragmatyk, nie rozumiał tego. Zresztą nawet nie próbował. Ważne, że mógł w ten sposób uszczęśliwić żonę. Korzystając z chwili nieuwagi, przemycił do łazienki najważniejsze rzeczy i odkręcił wodę, której szum zagłuszał zapalanie kolejnych świeczek. Tymczasem Paulina na paluszkach podeszła do aneksu kuchennego. Zrzedła jej mina, gdy obok krakersów, musli, mleka i innych produktów codziennego użytku nie znalazła żadnych kulek do kąpieli czy choćby twarogu. Jeśli ma się w negliżu obżerać byle czym, to nie wejdzie do wanny w ogóle! Złapała za klamkę. – Ani kroku dalej! – Jakub natychmiast doskoczył do drzwi i zakrył przejście całym ciałem. Każdy mięsień na śmiertelnie poważnej twarzy miał napięty do granic możliwości. – Jeszcze nie wszystko gotowe – wyjaśnił znacznie łagodniej. Blondynka zrobiła kilka kroków ...
... wstecz. Pierwsze lekko zastrachana, kolejne – podekscytowana. Mężczyzna zamknął drzwi, tym razem na klucz, więc oparła się o kuchenny blat. Nie pozostało jej nic innego, jak tylko poczekać grzecznie na otwarcie niebiańskich wrót. – Gotowe! – zawołał Jakub. Już na wejściu Paulinę uderzyła fala ciepła i silna, cytrusowo-lawendowa woń. Nie musiała zapalać światła, bo wokół wanny aż roiło się od malutkich świeczek. Ich płomyki oświetlały unoszącą się znad gorącej wody parę, a gęsta piana mieniła się i trzaskała cicho pękającymi bąbelkami. – Dokładnie tak to sobie wyobrażałam – pochwaliła z wymalowaną na twarzy wdzięcznością. Mąż uśmiechnął się w odpowiedzi, na odchodne musnął ją dłonią po policzku. Pozostawiona samej sobie Paulina rozejrzała się wokoło, raz jeszcze podziwiając niecodzienną scenerię. Nasyciwszy oczy, rozebrała się do naga. Ledwo cisnęła ciuchy do kosza na pranie, a już zanurzała stopę w wodzie. Jaka gorąca! Idealnie. – Och… – wydała z siebie pełne ulgi westchnienie. Jej mięśnie zadrżały, by po chwili rozluźnić się zupełnie pod wpływem termomasażu. Stała się dziwnie lekka. To woda wyciągnęła z niej nagromadzone kilogramy stresu. Jak dobrze było dla odmiany poczuć się zaopiekowaną! – Puk, puk. – Jakub wrócił do łazienki. Postawił na pralce stary magnetofon. Po wciśnięciu przycisku odtwarzania wybrzmiały pierwsze nuty sentymentalnej składanki, która dawno temu towarzyszyła im przy wspólnych wieczorach. Paulina przymknęła oczy, delektując się ...