1. Gala z pompą w lubelskim hotelu


    Data: 26.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... kapitulacji.
    
    Czułam się jak upolowana zwierzyna — tylko że ja tego właśnie chciałam.
    
    Kiedy wjechaliśmy windą na najwyższe piętro hotelu, czułam, jak serce mi bije. Nie z lęku. Z oczekiwania. On nie mówił wiele. Tylko patrzył. A jego dłoń nie opuściła moich pleców ani na moment — jakby chciał upewnić się, że naprawdę idę z nim, że jestem blisko.
    
    Loża znajdowała się za ciężkimi, drewnianymi drzwiami z grawerowanym napisem „Privé”. Gdy je uchylił, zobaczyłam wnętrze, które wyglądało jak mieszanka luksusowego apartamentu i zacisznej biblioteki. Niskie światło. Miękkie skórzane fotele. Mahoniowy stół. I szerokie okna wychodzące na Starówkę, rozświetloną ciepłym światłem latarni.
    
    Podał mi rękę. Weszłam.
    
    Zamknął drzwi.
    
    Cisza. Tylko odległe dźwięki muzyki z dołu, ledwie słyszalne, jak echo.
    
    Stanęłam przy oknie. Przez chwilę udawałam, że podziwiam panoramę Lublina, ale tak naprawdę czułam, że on stoi tuż za mną.
    
    Jego cień otulał mnie jak płaszcz.
    
    — Dziękuję, że przyszłaś, — powiedział cicho. Nie „przyszła pani”. Już ty.
    
    Nie odpowiedziałam.
    
    Wiedziałam, że jeśli coś powiem, zdradzę, jak bardzo jestem gotowa. Ale on i tak to wiedział. Zbliżył się o krok. Czułam jego ciepło na plecach, jego oddech na szyi.
    
    — Wiesz, że wyglądasz jak ktoś, kogo pragnie się latami?
    
    Zamknęłam oczy. A potem… jego dłoń znów wsunęła się na moje plecy. Tym razem wolniej. Od karku w dół, do linii sukni. Potem lekko wsunął palce pod materiał. Jakby sprawdzał, czy nie ...
    ... zaprotestuję. Nie zaprotestowałam.
    
    Pochylił się i musnął ustami moją szyję. Czułam się, jakby dotykał mnie prądem.
    
    — Marto… — szepnął. — Pozwolisz mi na więcej?
    
    Nie odpowiedziałam od razu.
    
    Wiedziałam, że wystarczy jedno słowo. Ale chciałam, żeby jeszcze przez chwilę czuł, że musi mnie zdobywać. Że jeszcze przez moment jestem tą, która stawia granice… tylko po to, by je powoli zaczął przekraczać.
    
    W końcu odwróciłam się twarzą do niego. Spojrzałam mu w oczy.
    
    — Próbuj… — wyszeptałam. — Zobaczymy, jak bardzo potrafisz mnie przekonać.
    
    I w tej sekundzie… wiedziałam, że właśnie zaczęłam się poddawać.
    
    Nie zdążyłam nic więcej powiedzieć.
    
    W jednej chwili jego ręce objęły mnie mocno, zdecydowanie, niemal zuchwale. Wciągnął mnie w swoje ramiona tak, jakby przez cały wieczór tylko na to czekał. I może rzeczywiście czekał.
    
    Jego usta spadły na moje z nagłą namiętnością, z pragnieniem, które nie pytało o zgodę — tylko ją zakładało.
    
    Nie był delikatny. Nie był czuły. Był głodny.
    
    I właśnie tego chciałam.
    
    Moje ciało poddało się od razu, ale umysł jeszcze przez ułamek sekundy próbował się buntować. Marto, nie tak… nie tak od razu... — jęknęło coś we mnie. Ale było już za późno.
    
    Jego dłonie zjechały na moje biodra, ścisnął je mocno, przysunął mnie do siebie tak, że poczułam jego napięcie, jego siłę, jego gotowość.
    
    Westchnęłam głęboko. Nie dlatego, że byłam zaskoczona. Tylko dlatego, że tego pragnęłam z całych sił.
    
    Wyszeptał mi do ucha, z chrapliwym od ...
«1234...»