1. Poplątane


    Data: 27.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... paznokciami o drewniany parapet.
    
    - Chujowo mi było - odpowiedziała prawie szeptem. Nie musiałem widzieć jej twarzy, żeby doskonale wiedzieć, że jej broda drżała, a do oczu cisnęły się łzy. Odgarnąłem jej długie, ciemne włosy z szyi i delikatnie położyłem na dekolcie. Moje opuszki przejechały po odsłoniętej skórze. Czułem jej zapach i te cholerne, letnie perfumy, które tak lubiła.
    
    - Zostaw mnie - obróciła się gwałtownie. Byliśmy tak blisko siebie, że nasze ciała nie mogły się nie dotykać, a ja patrzyłem w jej piękne, niebieskie oczy. Lekko zaszklone, ale nadal takie jak pamiętałem. Nie zwróciłem uwagi na to, co powiedziała. Podniosłem dłonią jej podbródek do góry, a potem nachyliłem szybko by pocałować ciepłe wargi. Najpierw delikatnie, aby przypomnieć sobie jej smak, ale potem coraz bardziej zachłannie. Miałem wrażenie, że zgubiłem się w przeszłości. Nasze wargi próbowały wrócić do tego, co może i było kiedyś, ale obecnie postawiono tam ślepą uliczkę. Zbyt dużo bolesnych słów, sytuacji, które przekreśliły wszystko. To nie puzzle, że można było poskładać wszystko jeszcze raz.
    
    - I to wszystko? - zapytała, kiedy po pocałunku został tylko przyspieszony oddech i głośne bicie naszych serc. - Znów sobie pójdziesz i zrobisz mi mętlik na kolejne pięć lat? - westchnęła i znów obróciła się do okna. Nie było tam nic interesującego.
    
    - Na dziesięć - szepnąłem do ucha i w jednej chwili pozbyłem się jej szortów. Teraz kaczuszki spoglądały na mnie uśmiechnięte na podłodze, bez ...
    ... wątpienia.
    
    Miała na sobie białe stringi. Odchyliłem je, ale nie zdjąłem do końca. Podniecał mnie fakt, że miała je na sobie. Sprawdziłem czy była mokra, ale już jeden dotyk sprawił, że moje palce stały się całe wilgotne i lepkie. Nie czekałem dłużej, tu nie byłó miejsca na żadną grę wstępną. Rozchyliłem jej nogi i opuściłem swoje spodnie. Wyciągnąłem naprężonego już, sterczącego penisa i z największą przyjemnością wsunąłem się w nią jednym ruchem. Usłyszałem jęk. Jęk zadowolenia. Jej pośladki podskakiwały w rytm moich pchnięć, tak samo jak grube pasma włosów. Plecy wygięte w łuk i te jęki, które naprawdę doprowadzały mnie na szczyt. Dokładnie tak, jak jej mokre i ciepłe wnętrze. Nie pamiętałem kiedy doszedłem i czy ona też, ale jedno utkwiło mi boleśnie w głowie. To naprawdę był koniec. Ostatni seks w naszej przeklętej, toksycznej relacji.
    
    - Nie wrócisz już, prawda? - zapytała, kiedy leżeliśmy nago na podłodze. Dobrze, że było ciemno i nie mogła dostrzec mojej twarzy.
    
    - Wiesz, że nie - potwierdziłem i usłyszałem jak głośno wciąga i wypuszcza powietrze. Dostrzegłem tylko zarys jej sterczących, niewielkich piersi. Sutki, które uniesione czekały na dalszą zabawę, ale już nie ze mną.
    
    - Nienawidzę cię - szepnęła, a potem wytarła twarz dłońmi. Wstała i ubrała się pospiesznie w ciuchy, które z niej ściągnąłem bez najmniejszego oporu.
    
    - Nawzajem - odpowiedziałem, ale tak cicho, że nie była w stanie tego usłyszeć, chociaż doskonale wiedziałem, że oboje kłamiemy jak z ...