1. Poplątane


    Data: 27.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... nut.
    
    Nie mam obranej drogi, sam nie wiem gdzie jadę. Chyba przed siebie, żeby zgubić tę cholerną, wewnętrzną pustkę. Nie lubię jej, waży z kilka ton i ciągnie mnie powoli na dno. Ten żenujący wieczór był naprawdę żenujący. Seks a potem ta znajoma toksyczność. Nie powiem, lubiłem ją dotykać, za każdym razem gdy się widzieliśmy. No dobra, po naprawdę długim czasie, ale jednak. Tamtego wieczoru wyglądała dobrze, właściwie to ponadprzeciętnie. Zmieniła się przez te 5 lat. Jej ciało nabrało kształtów i zdecydowanie miała prawo podobać się innym mężczyznom. Nie dziwię się, że przez ten czas sobie kogoś znalazła. Mimo to, przespała się ze mną. Czy byłem wtedy zdziwiony, że tak nas poniosło? Być może, ale późniejsza rozmowa zdziwiła mnie jeszcze bardziej. Wywaliło mnie z butów. Dosłownie.
    
    Stała w kuchni a jej palec nacisnął przycisk, aby czajnik zagotował wodę. Gdzieś w reklamie słyszałem, że podobno herbata była dobra na wszystko. Czy w tym momencie też? Nie sądziłem, aby mogła cokolwiek zmienić.
    
    - Kamil - jej głos przerwał ciszę. - Nie rozumiem cię.
    
    Stała odwrócona plecami, dokładnie tak samo jak w salonie, gdzie wpatrywała się przez okno. Poczułem jak moje serce wykonało fikołka a z nim wszystkie moje wnętrzności. Dobrze by było, gdybym ja sam siebie rozumiał.
    
    - Mogło być tak dobrze - westchnęła, opierając się rękoma o blat. Pomimo tego, że nie widziałem jej twarzy, znałem ją tak dobrze, że oczami wyobraźni widziałem jak zaciska mocno powieki. Może z wzbierającej w ...
    ... niej złości, może ze zmęczenia, a może z bólu.
    
    - Jak on ma na imię?
    
    Odwróciła się gwałtownie, starając wyczytać z mojej twarzy czy pytam poważnie i naprawdę mnie to interesuje, czy po prostu jestem zazdrosny.
    
    - Eryk - odpowiedź padła po dłuższej chwili ciszy. A więc Eryk. Cóż za idiotyczne imię. Swoją drogą, nie spodziewałem się, że faktycznie przyzna, jak nazywa się jej nowy facet, którego postanowiła zdradzić. Ze mną.
    
    - Jestem pewien, że Eryk o ciebie zadba - moja odpowiedź brzmiała, jakby wypowiadała ją automatycznie pani z call center, co nie umknęło jej uwadze.
    
    - Czemu Ty nie możesz? Czy to jest takie kurwa trudne, żebyś był? Tak trudno jest ci mnie po prostu kochać i być, a nie znikać, wracać i mieszać w głowie, za każdym razem gdy się pojawiasz? Nie rozumiesz, że to mnie rozpierdala? - ostatnie przekleństwo w jej ustach zabrzmiało żałośnie, pusto, nijak.
    
    Kochać? Nie było takiego słowa w moim słowniku.
    
    - Dobrze wiesz, że nie potrafię taki być - w tamtym momencie miałem już wielką ochotę wyjść, nie musieć się tłumaczyć, nie musieć szukać słów, których i tak mi brakowało.
    
    - Jaki? - podniosła głos. - No kurwa, jaki?!
    
    - Sraki - fala złości zaczęła uderzać mnie coraz mocniej. - Nie będę jak ten twój Eryk, nie będę opiekuńczy, delikatny, odpowiedzialny. Nie będę cię budził śniadaniem ani nie zapewnię ci stabilnej przyszłości, bo kurwa nie umiem. Mogę wrócić, doprowadzić cię do rozkoszy, tak abyś prosiła o więcej. Mogę pieprzyć cię na tej podłodze, ...