-
Nowy wikary [AI]
Data: 28.11.2025, Kategorie: Trans Autor: yummya, Źródło: SexOpowiadania
... niemal nie wierząc, że to się dzieje.– Tak – odpowiedział Mateusz, a w jego głosie Kacper wyczuł ciepły uśmiech. – Bez pośpiechu. Przyjdź, jeśli będziesz chciał. Możemy porozmawiać o tym, kim jesteś, czego pragniesz. Bez żadnych oczekiwań.Kacper przygryzł wargę, czując, jak podniecenie miesza się z niepewnością. – Dobrze… spróbuję – powiedział w końcu, a jego głos był ledwie słyszalny. – Przyjdę.Mateusz milczał przez chwilę, jakby chciał, by te słowa wybrzmiały. – Nie dam ci pokuty, Kacper – powiedział w końcu, a jego ton był łagodny, niemal czuły. – Twoja pokuta to żyć w zgodzie z sobą. Bóg nie chce, byś się ukrywał. Idź teraz, pomyśl o tym, co czujesz. I… jeśli zechcesz, spotkamy się na plebanii.Kacper poczuł, jak jego ciało rozluźnia się, jakby ciężar, który nosił od lat, nagle stał się lżejszy. – Dziękuję, księże – wyszeptał, wstając z ławki. W głowie miał chaos, ale też dziwne poczucie ulgi i ekscytacji. Wyszedł z konfesjonału, czując na sobie spojrzenie Mateusza, choć nie mógł go zobaczyć. Drzwi kościoła zamknęły się za nim z cichym skrzypnięciem, a chłodne, wieczorne powietrze owiało jego rozgrzaną twarz.Szedł szybko w stronę swojego mieszkania, które znajdowało się kilka ulic dalej. W głowie kłębiły mu się myśli – o tym, co powiedział, o zaproszeniu Mateusza, o tym, co może się wydarzyć. Wiedział, że musi się przygotować. W jego szafie, ukryta w starej walizce, czekała sukienka – czarna, obcisła, z delikatnym koronkowym wykończeniem. Obok leżały pończochy i ...
... szpilki, które kupił kiedyś w przypływie odwagi. Nigdy nie nosił ich poza swoim pokojem, ale teraz czuł, że to odpowiedni moment. Chciał być sobą – w pełni, bez wstydu.Wchodząc do mieszkania, rzucił chustkę na stół i skierował się prosto do szafy. Jego dłonie drżały, gdy otwierał walizkę, a serce biło jak oszalałe na myśl o tym, co czekało go za godzinę.Kacper stał przed drzwiami plebanii, czując, jak jego serce bije w rytmie, który zdawał się zagłuszać wieczorną ciszę miasteczka. W ręku ściskał małą, czarną torbę, w której ukrył swoje skarby – sukienkę, pończochy, szpilki i kosmetyczkę z podstawowymi rzeczami do makijażu. Powietrze było chłodne, ale jego ciało płonęło od środka – mieszanka ekscytacji, strachu i podniecenia sprawiała, że dłonie mu drżały. W głowie wciąż rozbrzmiewały słowa Mateusza: „Potrzebujesz bezpiecznego miejsca, Kacper. Miejsca, gdzie możesz być sobą.” Te słowa były jak magnes, który przyciągnął go tutaj, choć wciąż nie był pewien, co się wydarzy.Zapukał cicho, a drzwi otworzyły się niemal natychmiast. Mateusz stał w progu, ubrany w czarną koszulę z rozpiętym górnym guzikiem, bez koloratki, co nadawało mu wygląd bardziej ludzki, mniej księżowski. Jego ciemne włosy były lekko rozwichrzone, a oczy, głębokie i przenikliwe, zatrzymały się na Kacperm z ciepłym, niemal badawczym uśmiechem.– Cieszę się, że przyszedłeś – powiedział Mateusz, gestem zapraszając go do środka. – Wejdź, proszę.Kacper wszedł do ciepłego, skromnie urządzonego holu, czując, jak jego oddech ...