-
Spalam się (wersja końcowa)
Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
Fikcyjna historia, zainspirowana utworem Kazika o tym samym tytule. --- „Ty w mojej klasie uczysz języka angielskiego I gdy idziesz korytarzem, chłopaki w milczeniu Oni patrzą za tobą, lecz nigdy tobie w oczy Oprócz mnie jednego – najbardziej nagrzanego” M. Lata dziewięćdziesiąte w Polsce zaistniały jako dekada zmian. Począwszy od ustąpienia komunizmu, przez wszechobecne stragany, bazary i handlowanie wszystkim, co nawinęło się pod rękę (Pamiętacie ruskie gry elektroniczne?), napływ towarów z zachodu, złodziejstwo, mafię, kolorowe, obciachowe ciuchy, telewizję kablową oraz satelitarną, skończywszy na zmianie mentalności Polaków. Z szarego, ponurego społeczeństwa przeobraziliśmy się stopniowo w otwartych, uśmiechniętych ludzi, biorąc z nacji zachodnich to, co lepsze, jednocześnie zachowując nasz polski pierwiastek narodowy, czyli kłótliwość i narzekanie. Mnie, nastolatka w połowie tamtej dekady nie interesowała polityka, przemiany gospodarcze czy stosunki międzynarodowe. Będąc uczniem drugiej klasy jednego z warszawskich liceów, dążyłem do realizacji dwóch celów. Pierwszym było przechodzenie z klasy do klasy bez zbędnych problemów i ze w miarę rozsądną średnią ocen (żeby starzy się nie dopieprzali). A drugim? Oczywiście seks, a najlepiej jak najwięcej seksu, we wszelkich możliwych kombinacjach i pozycjach. O ile cel numer jeden mogłem realizować samodzielnie i bez większych trudności udawało mi się dowozić go, używając języka korporacyjnego, na ...
... takim poziomie, że moi rodziciele nie ciosali mi kołków na głowie (a po tym, jak w pierwszej klasie liceum przyniosłem świadectwo z czerwonym paskiem, ojciec w nagrodę kupił mi peceta), o tyle cel numer dwa wymagał uczestnictwa drugiej osoby. Oczywiście kobiety, bo w mężczyznach nie gustowałem, a wszelkie przejawy tak zwanego pedalstwa tępiłem wspólnie z kumplami z zaciekłością godną walki o niepodległość ojczyzny. Patrząc z perspektywy czasu, byliśmy zdziecinniałymi, seksistowskimi smarkaczami, zadufanymi w sobie, ale kto wtedy na to patrzył? Świat był postrzegany inaczej, nie istniał ruch LGBT, mniejszości seksualne były marginalizowane, a kobiety często sprowadzano do roli kur domowych, w łóżku spełniających zachcianki męża. Rozgadałem się za bardzo, wybaczcie, im jestem starszy, tym więcej mówię i staję się sentymentalny. Druga klasa liceum rozpoczęła się od sporych zmian. Nowy wychowawca (a w zasadzie wychowawczyni), którą została ponad sześćdziesięcioletnia nauczycielka chemii, siekiera jakich mało, dziewięciu na dziesięciu uczniów trzęsło przed nią portkami, nowe osoby w klasie (kilka fajnych dupeczek, zwłaszcza pewna Agnieszka, ciemnowłosa dziewczyna, która robiła do mnie maślane oczy), no i zmiana jeszcze kilku innych nauczycieli oraz dyrektora. Wszystkie te wydarzenia przyćmiła osoba, której pojawienie się w moim życiu (przy okazji w szkole), wywróciło młodzieńczą, nastoletnią egzystencję do góry nogami, wprowadzając mnie w świat dorosłych i wrzucając na ...