1. Spalam się (wersja końcowa)


    Data: 28.11.2025, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... miałem ochotę wznieść pięść do góry w geście triumfu. Spojrzałem jednak w jej twarz i ujrzałem coś, co zostanie ze mną do końca życia, a każda kobieta, z którą później spałem (było ich kilka) przypominała mi w większym lub mniejszym stopniu Beatkę.
    
    – Michałku, wspaniałe, ale mi dobrze. – Jęknęła, wyrzucając biodra do przodu i próbując zderzać się ze mną. W pomieszczeniu rozległ się dźwięk plaskania i stykającej się skóry, piersi pani profesor falowały w rytm wbić, podjeżdżając niemal pod brodę, a zamknięte oczy i zaciśnięte usta wskazywały, że chyba robię wszystko prawidłowo.
    
    A przynajmniej miałem taką nadzieję.
    
    Pomny zachowania aktorów porno, które intensywnie studiowałem przez ostatnie miesiące, przyspieszyłem mocno, na co Beatka jęknęła, przyciągnęła mnie do siebie i szepnęła, że zaraz skończy. Poczułem, jak twarde jak małe kamyczki sutki w kolorze dojrzałych malin wbijają się w mój tors. Wrażenie to było na tyle mocne, potęgowane przez jęki i zaciśnięte wokół moich bioder uda, że zdołałem tylko wystękać „och kurwa” i dostałem tak mocnego orgazmu, że zrobiło mi się ciemno przed oczami. Krańcem świadomości zarejestrowałem, jak wbija paznokcie w moje plecy i spazmatycznie łapie oddech w trakcie szczytowania.
    
    Pięć minut później leżała na moim ramieniu, a ja bawiłem się jej rudymi kędziorami.
    
    – Pani profesor? – Spojrzała na mnie leniwym wzrokiem, z zamglonymi oczami. – Co dalej będzie?
    
    Wpatrywała się przez dłuższą chwilę w moje oczy, dotknęła ust i zaczęła ...
    ... mówić.
    
    – Przede wszystkim, kiedy jesteśmy razem, przestań do mnie mówić „pani profesor”. Czuję się wtedy jak sześćdziesięcioletnia ciotka. Mów mi po imieniu, dobrze?
    
    – Dobrze – odparłem zaskoczony, ale i zadowolony. – A mogę mówić ci Beatka? Tak nazywałem cię w myślach.
    
    – W myślach, Beatka. – Uśmiechnęła się. – Tak mówił mi tata, w porządku, niech będzie. Często o mnie myślałeś? – Zaczerwieniłem się, domyślając się kontekstu pytania. – No więc. – Zaskakująco zmieniła temat, co przyjąłem z ulgą, po czym przeciągnęła się, a jej piersi zafalowały, mój organ zareagował prawidłowo, czyli drgnięciem. – Nie wiem, co będzie. W ogóle nie powinniśmy tego robić, a gdyby to wyszło na jaw. – Uśmiechnęła się smutno. – Ja zostałabym wyrzucona ze szkoły i z nauczaniem mogłabym się pożegnać, a ty stałbyś się obiektem drwin wśród kolegów i musiałbyś kontynuować naukę gdzie indziej.
    
    Zaległa cisza, chyba nie tego oczekiwałem, ale po latach uznałem, że określenie przez nią jasnych zasad było najlepsze, co mogła wtedy zrobić.
    
    – Nie możemy być ze sobą w oficjalnym związku, to chyba jest jasne, prawda? – Uniosła się na łokciu, pokiwałem głową. – Nie będziemy chodzić na randki, trzymać się za ręce publicznie, całować się w parku czy w kinie. To jest niemożliwe, bo – westchnęła – żyjemy w kraju i świecie, jakim żyjemy, a ja nie jestem Don Kichotem i nie zamierzam walczyć z wiatrakami.
    
    Nie zrozumiałem za bardzo wtedy, o co jej chodziło, teraz już wiem. O ostracyzm publiczny w przypadku ...
«12...474849...100»