1. O magii krawieckiej (III). Obsydian


    Data: 14.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    Oficyna Drukarska Gildii Magów Bitewnych
    
    Ogrom gabinetu zniknął, pochłonięty tryumfującą ciemnością. Długie rzędy regałów, drążki z setkami ubrań, stoły robocze – wszystko to przepadło i pozostała jedynie mała, kamienna wyspa z biurkiem pośrodku – krąg światła, w którym powietrze gęstniało pomiędzy profesorem a jego studentką. Nawet witraże wyblakły, ukazując jedynie rozmyte i niewyraźne odbicie stojących naprzeciwko siebie postaci.
    
    Mrok napływał coraz bliżej, przyciągany niewidzialną siłą emocji. Magiczna lampa powstrzymywała jego napór, choć wcale nie wydawał się groźny. Był raczej ciepły i miękki, jakby podgrzany jej blaskiem; otulał szczegóły wpatrzonych w siebie twarzy, a jednocześnie wyostrzał pozostałe zmysły. Zapach lawendy stał się głębszy, a w ciszy słychać było dwa oddechy i delikatny szmer, kiedy Sophie próbowała zapiąć ozdobny rękaw.
    
    W zazwyczaj uporządkowanej głowie profesora panował chaos. Jaki był efekt pomyłki w parametrach czaru? Jakim sposobem zaklęta bielizna spowodowała chwilę słabości młodej kobiety? Czym właściwie było to jej zagadkowe zachowanie?
    
    Spojrzał w kierunku biurka. Na brzegu szerokiego drewnianego blatu leżały stanik i figi studentki. Dlaczego pozbyła się ich tak szybko? I dlaczego widok tych kawałków tkaniny wzbudzał tak silne emocje?
    
    „Na szaty nieumarłych!” – Zdał sobie sprawę, że jego twarz staje się cieplejsza. „Przecież to tylko ubranie!”
    
    Czy była to świadomość, że jeszcze przed chwilą silvalen otulał ciepłą skórę? A ...
    ... może intymna fizyczność dziewczyny, odkryta i pozbawiona ochrony białego materiału, nagle przyciągała i plątała myśli profesora.
    
    Oderwał wzrok od bielizny i skierował go na zręczne palce, którym właśnie udało się włożyć srebrny guzik w wąski, podłużny otwór, obrąbiony błyszczącą nicią. Podszedł i postawił przewrócony fotel.
    
    – Panno Sophie, czy mogłaby pani mi wytłumaczyć, co właściwie się stało? – zaczął ostrożnie. – Ja nic nie rozumiem. Skoro zaklęcie zmieniło materiał w bardziej przyjemny, dlaczego pozbyła się pani bielizny, jakby parzyła?
    
    Podniosła spojrzenie, uśmiechnęła się z niepewnie i potarła czoło.
    
    – Nie, nie parzyła, ale… bardzo mnie rozpraszała. – Zamyśliła się. – Może spróbuję to panu pokazać. – Sięgnęła po figi i podeszła bliżej. – Czy mógłby pan wystawić rękę?
    
    Od razu zrozumiał, o co chodziło: przy odpowiednio cienkiej tkaninie dawało się czasem wyczuć stłumiony efekt niektórych rodzajów zaklęć, pod warunkiem, że materiał znajdował się blisko właściciela. Uniósł dłoń wnętrzem do góry, a Sophie zbliżyła do niej figi. Nagle zawahała się i spojrzała z niepokojem.
    
    – Czy… to nie będzie dla pana zbyt odpychające?
    
    – Dlaczego miałoby być? – zdziwił się, zerkając na silvalen, który lekko połyskiwał w świetle lampy.
    
    – No… nie wiem. W końcu to bielizna… Po całym dniu… – Zaczęła powoli cofać rękę.
    
    – Nie jest odpychająca, nawet w najmniejszym stopniu – powiedział żarliwie. – Zapewniam, że jest wręcz przeciwnie.
    
    Skrzywił się, za późno zdając sobie ...
«1234...21»