1. O magii krawieckiej (III). Obsydian


    Data: 14.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... sprawę, że taki entuzjazm jest całkowicie niestosowny. Młoda kobieta przechyliła głowę, a niewielki uśmiech przebiegł przez jej wargi.
    
    – Aha – powiedziała, rozkładając figi i wsuwając je na jego dłoń. – Gdyby zmienił pan zdanie, proszę mówić.
    
    Ułożyła i wyrównała tkaninę w idealny trójkąt. Szersza strona, ta która wcześniej opinała pośladki, leżała teraz na wyciągniętej ręce profesora. Reszta wisiała swobodnie pod spodem. Mężczyzna zacisnął zęby, czując miękki materiał, wciąż nagrzany od ciała młodej kobiety. Końcówki palców dotykały najcieplejszego miejsca – tego, gdzie doszyto podwójną warstwę. Mógłby przysiąc, że białe włókna były tam lekko wilgotne. Przełknął ślinę. Zachwyt po raz kolejny obudził w nim napięcie, a myśli splątały się jeszcze bardziej.
    
    Sophie przyłożyła swoją drobną dłoń i przycisnęła figi mocno do jego skóry. Pod wpływem dotyku zaklęcie wplecione w tkaninę znów zaczęło działać. Cornelius wciągnął powietrze, bo materiał zmienił się całkowicie! Absolutna miękkość dawała wrażenie płynu, który poruszał się samoistnie i… drżał. Wibracje pojawiały się i znikały falami, ich siła za każdym razem była trochę inna.
    
    „Ona to czuła w tych wszystkich miejscach…” – uświadomił sobie, wstrząśnięty.
    
    Łaskoczący dreszcz rozpłynął się po całym ciele profesora, unosząc małe włoski na karku. Spojrzał w oczy studentki z otwartymi ustami. Uśmiechnęła się na widok zdumienia, a on kręcił głową z podziwem. Magia krawiecka na powrót wypełniła jego umysł, przywracając ...
    ... jasność myśli.
    
    – Fascynujące! – wyszeptał po chwili. – To najrzadszy rodzaj rezonansu tkaniny! Składowe harmoniczne miękkości, gładkości i elastyczności stały się idealnymi wielokrotnościami częstotliwości właściwej silvalnu. Każda z inną wartością – stąd te ciągłe zmiany…
    
    Wpatrzyła się w niego błyszczącymi oczami.
    
    – Jest pan geniuszem…
    
    Uwielbienie i szacunek w jej głosie były tak wyraźne, że profesor zamrugał z zakłopotaniem. Spojrzenie młodej kobiety przeszyło go intensywnym ciepłem, a kolejne włoski na karku dołączyły do tych już stojących. Z rosnącym wstydem pozwolił sobie na kilka długich sekund niezasłużonej chwały. W końcu odchrząknął.
    
    – Niestety, panno Sophie. Bardzo chciałbym, by tak pani o mnie myślała, ale tym razem to był czysty przypadek. – Westchnął głęboko. – Gorzej. Po prostu… zapomniałem o modyfikacjach kątów różdżki pod tkaninę.
    
    Podziw w morskich oczach płynnie przeszedł w zdumienie.
    
    – Zapomniał pan?
    
    Pokiwał głową z udawaną skruchą. Nie czuł jej, bo błąd zaowocował ekscytującym odkryciem, a dziewczynie nic się nie stało. Dodatkowo dotyk jej dłoni i drżącej bielizny zdecydowanie podnosił jego nastrój. Sophie w zamyśleniu przytknęła palec do podbródka.
    
    – Teraz rozumiem, dlaczego tak bardzo chciał pan to rozproszyć.
    
    Znów potwierdził gestem, a chwilę później powiedział:
    
    – No cóż. Wydaje mi się, że to pani ponosi całkowitą odpowiedzialność za ten błąd.
    
    Spojrzała z szeroko otwartymi oczami.
    
    – Ja?!
    
    – Oczywiście! – Wzruszył ...
«1234...21»