1. O magii krawieckiej (III). Obsydian


    Data: 14.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... ramionami z poważną miną. – Zostałem przez panią rozproszony.
    
    – Czyżby? Nie przypominam sobie. – Uśmiechnęła się szeroko. – Czy to może jest ta lekcja, jak sobie radzić z popełnianymi błędami? Należy zrzucać winę na kogoś innego?
    
    Uniósł wyżej brodę, ale nie mógł w pełni utrzymać powagi.
    
    – Niestety, ten sposób jest zarezerwowany tylko dla mnie. Przecież napisałem w ogłoszeniu, do czego potrzebuję asystenta.
    
    – Widać, tego też pan zapomniał… – parsknęła – …bo nic takiego tam nie było!
    
    Zacisnął gardło, z trudem tłumiąc śmiech. Ich dłonie, rozdzielone jedynie cienką warstwą silvalnu, drgnęły, poruszone wspólną wesołością. W końcu dziewczyna odetchnęła.
    
    – A zatem? W jaki sposób pana rozproszyłam, profesorze? – zapytała.
    
    Cornelius spoważniał. W oczach młodej kobiety zamigotały drobne iskierki. Przecież doskonale wiedziała skąd wzięły się problemy z koncentracją. Najwyraźniej chciała to jeszcze raz usłyszeć od niego. Otworzył usta, ale słowa utknęły w gardle. Nie mógł powiedzieć studentce o jej zachwycającej urodzie. Cała ta rozmowa była nieodpowiednia. Zmarszczył brwi. Sophie nie przestała się uśmiechać i tylko lekko przechyliła głowę.
    
    – Ujmijmy to w ten sposób – powiedziała cicho. – Byłam muzą tego przypadkowego odkrycia. Co więcej, ten istotny wkład uprawnia mnie do miana współautorki czaru.
    
    – To brzmi rozsądnie – przytaknął z uznaniem, powstrzymując wesołość. – Choć zapewne słowo „muza” nie pojawi się w ostatecznej publikacji.
    
    Przez chwilę po prostu ...
    ... stali w przyjemnej ciszy. Ciepły mrok dokoła gęstniał i zdawał się zbliżać do nich, mimo że lampa świeciła cały czas tak samo. W końcu Sophie od niechcenia zrobiła mały kroczek do przodu.
    
    – Miał pan rację, profesorze.
    
    – W jakiej kwestii? – Powstrzymał odruch i nie cofnął się.
    
    – Badania bielizny są dużo trudniejsze, niż myślałam.
    
    Westchnął.
    
    – Zapewniam, że to był pierwszy i ostatni raz.
    
    – Nie! – zaprzeczyła szybko. – Nie o to mi chodziło. Są trudne, ale… wykonalne. – Podeszła znowu o krok i szepnęła: – Po prostu wiem już, o czym pan mówił. Że mogą być… nieodpowiednie.
    
    Przełknął ślinę.
    
    – Nie powinienem był się zgodzić...
    
    Pokręciła głową, a figi między ich dłońmi zdawały się wibrować coraz mocniej.
    
    – A ja myślę… – Zrobiła trzeci, ledwie zauważalny krok, a jej oczy błysnęły wesoło. – Myślę, że takie odkrycie warte jest odrobiny niestosowności. – Uśmiechnęła się szerzej i delikatnie pochyliła, zniżając głos. – Chociaż, gdyby ktoś nas teraz zobaczył, trudno byłoby to wyjaśnić...
    
    Zamrugał, otulony chmurą perfum. Wpatrzył się w figlarne spojrzenie, które teraz dodatkowo zapłonęło tamtym dziwnym rozmarzeniem. Bielizna była teraz tak blisko, że w lawendowy zapach studentki wmieszały się subtelne nuty gorącej kobiecości. Cornelius wciągnął głębiej powietrze i poczuł kolejne fale zachwytu, wypełniające go silnym, absolutnie nieprzyzwoitym pragnieniem. Jego twarz zrobiła się gorąca.
    
    Sophie również odetchnęła i natychmiast spoważniała, otwierając szeroko ...
«1234...21»