-
Bałtycki Rybak Dusz (III)
Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... gdy tylko do mnie się zbliżyła. Całowaliśmy się przed autobusem, jakbyśmy się nie widzieli całe wieki. — Klaudia, Boże, gdzie ja to wszystko pomieszczę — rzuciłem po tych lubieżnych pocałunkach, widząc ogrom bagaży. — Damy radę, nie martw się — odparła i ponownie zaczęła mnie całować. Zapakowałem wszystko do swojego poczciwego poloneza Caro. Klaudia, ubrana w puchową zimową kurtkę, grube żakardowe rajstopy, wełnianą spódnicę długości midi i kozaki, zajęła miejsce z przodu, tuż obok mnie. — Wiesz, jak tęskniłam — rzuciła. — Ja tęskniłem bardziej — przekomarzałem się z nią. Wyposzczeni, kochaliśmy się jak dzikie zwierzęta. To był seks ludzi dzikich, bez żadnych zahamowań i ograniczeń. Zaraz po przekroczeniu progu kawalerki, potem gdzieś przed północą i ostatecznie przed świtem. Szczęśliwie, poniedziałek miałem wolny, gdyż nie nadawałbym się do żadnej roboty. Obudziliśmy się około południa. Wtulona we mnie, moja boska istotka spojrzała na mnie swoimi czarodziejskimi oczkami. Jej delikatne palce pogładziły moją twarz. Uśmiechnęła się. — Śniłeś mi się, wiesz — szepnęła. — To musiał być chyba koszmar, jak taki stary facet może się śnić takiej dziewczynie — odparłem. Przyłożyła mi palec do ust, bym już nie prawił głupot. Pogłaskałem ją po głowie. Uwielbiałem mierzwić jej rude włosy. — Czas wstać, musimy rozpakować twoje bagaże — rzuciłem, przerywając tę boską sielankę. — Musimy — odparła, krzywiąc się. Zerwałem z nas kołdrę i podniosłem się z ...
... łóżka. Niezadowolona popatrzyła na mnie. Zdała sobie sprawę, że nastąpił koniec przyjemności. Rozpoczynała się nasza proza życia. ******** Szybko doświadczyłem osobiście niedogodności związanych z obecnością kobiet w naszym dywizjonie. W któryś grudniowy poranek wbiłem jak zwykle do swojej „dziupli” i stanąłem jak wryty, widząc w tym pomieszczeniu, wcześniej zajmowanym tylko przeze mnie, całkowicie nagą Marzenę. Wycierała się ręcznikiem po zakończonej zmianie bojowej. — Sorry — bąknąłem, podziwiając jej nagie ciało. Zasłoniła się ręcznikiem, zaskoczona moją obecnością. — Panie chorąży, to jest izba dla kobiet — oznajmiła mi. Zrobiłem w tył zwrot i wyszedłem z rumieńcami na policzkach. No, miałem pierwszą nauczkę. Mogła napisać raport i miałbym przejebane. — Izba odpoczynku dla kobiet — przeczytałem na głos po drugiej stronie drzwi. Utraciłem swoją samotnię. Była teraz babskim bastionem. Zmuszony byłem powrócić do ogólnej sali dla ratowników. „Stary” załatwił Marzenie służbową kawalerkę w nadleśnictwie. Ciche porozumienie służb mundurowych. Płaciła naprawdę grosze. Poprosiłem chorążego zajmującego się planowaniem grafiku o wspólne służby z Klaudią. Nic jej o tym nie powiedziałem. Przynajmniej na początku, chciałem ją mieć pod swoimi skrzydłami. Przypisano nas do Mi-14 jako parę. Nie zawsze tak się udawało, jednak większość dyżurów bojowych spędzaliśmy razem. Gdy byliśmy rozdzieleni, zawsze prosiłem o to, by była w Mi-14 z doświadczonym ratownikiem. ...