1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... — dodała, roniąc łzę szczęścia.
    
    Marzena stała z boku, patrząc na nas. Uśmiechała się, widząc nasze szczęście.
    
    — Majątek mam teraz w dłoniach — odparłem, trzymając ją mocno.
    
    Marzena odpakowała swój prezent. Nie planowałem jej wizyty. Miałem jednak coś z kursu w US CG. Podarowany mi na koniec podręcznik i album w języku angielskim.
    
    — Nie, nie mogę — rzuciła, widząc prezent.
    
    — Kupiłbym ci podobną kieckę, ale nie znam rozmiaru, przyjmij to i przestań się wygłupiać — odparłem.
    
    Przycisnęła do piersi podarowane periodyki jak największą relikwię. Zobaczyliśmy w kącikach jej oczu łzę.
    
    — Kocham was — rzuciła, wtulając się w nas.
    
    Mogielnica (1170 metrów npm), Beskid Wyspowy, druga połowa maja.
    
    Ułożyłem Klaudię na plecach i spojrzałem jej prosto w oczy. Było piękne, majowe południe, a ciepłe słońce grzało nasze ciała. To był nasz pierwszy wspólny urlop.
    
    — Wiesz, że jesteś szalona? — stwierdziłem, ściągając z siebie górę dresu i podkoszulek.
    
    — Wiem — odparła cicho, poddając się moim działaniom.
    
    Po długim marszu dotarliśmy na szczyt góry. Nie czuliśmy zmęczenia, a jedynie narastające podniecenie, by spełnić nasze pragnienia w tym wyjątkowym miejscu. Nie poznawałem siebie. Wcześniej, nie odlałbym się w miejscu publicznym w obawie o mandat, a teraz miałem zamiar kopulować ze swoją kobietą na najwyższym szczycie Beskidu Wyspowego.
    
    Podłoże było zimne jak w to maju.
    
    — Może na jeźdźca, kochanie? — zapytałem.
    
    — Nie, chcę, żebyś był na mnie — ...
    ... odpowiedziała pewnie.
    
    Rozbieraliśmy się nawzajem, szybko pozbywając się odzieży. Całkowicie nadzy, przez chwilę napawaliśmy się tym widokiem. Szaleni i bezwstydni, pragnęliśmy spełnić nasze pragnienia w tym miejscu.
    
    — Kocham cię — szepnęła Klaudia, czekając, aż wejdę w nią.
    
    Sprawnym ruchem zagłębiłem się w jej intymność. Jęknęła cichutko, przyjmując mnie w swym wnętrzu. Oplotła mnie swoimi nogami, przyciągając do siebie. Nasze ruchy stawały się coraz mocniejsze i szybsze, a oddechy coraz płytsze. Ciśnienie krwi rosło, a tętno przyspieszało. Jęczeliśmy jak najęci. Każde z nas chciało narzucić swój rytm, lecz nie było to możliwe. Te szaleńcze ruchy, które na początku były nieskoordynowane, przerodziły się w coś, co można było nazwać synergią.
    
    Wystrzeliłem pierwszy. Orgazm był tak intensywny, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Nie panowałem nad sobą. Mocnymi pchnięciami zaspokajałem Klaudię, która odrzucała głowę na boki, jęcząc z rozkoszy. Bezwstydnie stymulowała swoje piersi, nie zwracając uwagi na moje pieszczoty.
    
    — Jeszcze, jeszcze, proszę — błagała, bym nie przestawał.
    
    Nie byłem jednak boysem z pornoli. Wystrzał, chwilowa jeszcze penetracja połączona z przyjemnością i dość. Szybko moje dłonie przejęły to, czego nie zdołał zaspokoić penis.
    
    Czy to były sekundy, czy minuty, nie mi to oceniać? Po chwili poczułem, jak moja ukochana osiąga orgazm. Operowałem palcami jak wprawny wirtuoz, drażniąc jej łechtaczkę i zagłębiając palce w jej wnętrzu.
    
    — Nie, ...
«1...345...27»