1. Bałtycki Rybak Dusz (III)


    Data: 22.01.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... proszę, już nie eee — jęczała, prosząc, bym przestał.
    
    Zawsze przeciągałem to jeszcze o chwilę, napawając się widokiem jej rozkoszy.
    
    Opadliśmy na siebie. Całkowicie nadzy w majowym słońcu, odpoczywaliśmy po tym seksualnym akcie. Na jej nagie ciało weszła biedronka. Nie miałem zamiaru jej zrzucać, obserwując, jak ta istota przemieszcza się po ciele mojej ukochanej.
    
    — Ubierajmy się — rzuciła Klaudia.
    
    — Poczekaj, niech biedronka zejdzie z twojego ciała — odpowiedziałem.
    
    Lipiec Baza Darłowo. Rano
    
    Siedzieliśmy przed pomieszczeniami bazy. Nasz dyżur powoli dobiegał końca. Dochodziła ósma. Jeszcze tylko półtorej godziny i powrót do domu. Wróciłem z kuchni, trzymając w dłoniach dwa kubki z gorącą kawą. Ciepłe, lipcowe promienie słońca muskały nasze ciała. Klaudia w granatowym T-shircie, pod którym miała sportowy biustonosz na wąskich ramiączkach, oraz w polowych spodniach od munduru wyglądała uroczo. Gładziła swoje rude loki, poprawiając je.
    
    — Dla ciebie, dwie łyżeczki cukru, jak lubisz — rzuciłem, kładąc kubek na drewnianym stoliku.
    
    Do tej pory dyżur mijał spokojnie. Żadnych wylotów, żadnych wypadków. Nuda i cisza. Z pasa lądowiska podnosił się Mi-2RN. „Michałek” leciał z naszym szefem sztabu na odprawę do Gdyni. Zniknął po chwili, kierując się nad lądem w stronę wyznaczonego celu.
    
    Delektowaliśmy się smakiem porannej kawy. Byliśmy przypisani do załogi Mi-14 „Haze 016”. Zapasowym śmigłowcem była „Anakonda” o sygnale wywoławczym „Dagger 011”. Objąłem ...
    ... Klaudię i pocałowałem ją delikatnie w usta. Odpowiedziała mi tym samym.
    
    — Po południu na plażę? — zapytała.
    
    Kiwnąłem głową twierdząco. Nie byłem miłośnikiem beztroskiego wylegiwania się na piasku, ale od czasu do czasu byłem skłonny poleniuchować w ten sposób.
    
    Dźwięk alarmowego buczka przerwał nam tę miłą chwilę. Coś się wydarzyło, i to praktycznie na koniec zmiany. Odłożyliśmy kubki na stolik i biegiem ruszyliśmy do swoich pomieszczeń. Szybko zakładaliśmy letnie kombinezony ratunkowe. Wkrótce znaleźliśmy się na sali odpraw, gotowi do działania.
    
    — Wywrócona motorówka. Czworo poszkodowanych. Wszyscy w wodzie. Podaję koordynaty… – dowiedzieliśmy się zgrubnie, w jakim celu i do kogo mamy lecieć.
    
    — „Haze 016”, startujecie. Przypominam, że od 09:30 mamy zamknięty akwen na Wicku, zieloni mają strzelania, więc jeśli akcja się przedłuży, wracacie lądem, trzymając się drogi 203 — rzucił na koniec pomocnik DKL-a, podnosząc kciuk do góry, życząc nam powodzenia.
    
    Pędziliśmy z młodym lekarzem w kierunku potężnego Mi-14. Piloci grzali już silniki. Śmigłowiec był po próbie, gotowy do startu. Zajęliśmy miejsca na pokładzie „śmiglaka”.
    
    — To się nam kurwa na fajrant trafiło — rzucił drugi pilot.
    
    Wypadek miał miejsce na wysokości Ustki, kilka mil morskich od brzegu. Mogli wysłać jednostkę morską z portu, jednak nauczeni doświadczeniem woleli poinformować nas.
    
    Wlecieliśmy nad morze, zauważając nielicznych turystów na plaży. Nie cierpiałem tego tłoku w wakacyjnych miesiącach. ...
«12...456...27»