-
Czy kiedys trafi mi sie normalna randka?
Data: 24.01.2026, Kategorie: Romantyczne, Autor: Darłoń Makaron, Źródło: SexOpowiadania
Czy kiedyś trafi mi się normalna randka ?Kawiarnia "Artystyczna Przystań", okazała się być raczej głośnym kotłem, wypełnionym po brzegi ludźmi i kakofonią dźwięków. Sofija, w swojej dopasowanej, szmaragdowej sukience, czuła się jak kolorowy ptak w klatce pełnej wróbli. Edmund spóźnił się, oczywiście. Dziesięć minut, które Sofija spędziła na obserwowaniu krzątających się kelnerów i nerwowym poprawianiu włosów, wydawały się wiecznością. W końcu pojawił się, dysząc lekko i mamrocząc coś o „niezwykłym natężeniu ruchu”.– Przepraszam za spóźnienie – powiedział, zerkając na Sofiję przelotnie, jakby bał się kontaktu wzrokowego. – Jakiś… dziwny korek.– Rozumiem – odparła Sofija, starając się ukryć swoje zirytowanie. Uśmiechnęła się lekko, ale Edmund nie odwzajemnił uśmiechu.Usiedli przy małym stoliku, ledwo mieszcząc się między dwoma innymi, głośno rozmawiającymi grupami. Kelner podszedł po chwili, a Edmund zamówił pośpiesznie „jakąś kawę”, nie pytając nawet Sofiji o jej preferencje.– Więc… – zaczął Edmund, kiedy kelner odszedł. Zamilkł na chwilę, bębniąc palcami po stole. – Ładne… miejsce.Sofija rozejrzała się po kawiarni, gdzie ledwo można było usłyszeć własne myśli.– Tak, bardzo… klimatyczne – odpowiedziała z lekkim sarkazmem, który na szczęście umknął uwadze Edmunda.Kolejna chwila ciszy. Edmund nerwowo poprawiał kołnierzyk koszuli.– A więc… czym się zajmujesz? – zapytał, jakby odczytywał pytanie z telepromptera.– Pracuję w marketingu – odparła Sofija. – Tworzę kampanie reklamowe, ...
... zajmuję się social mediami… Wiesz, te sprawy. A ty?– Ja… no wiesz… w IT – wymamrotał Edmund, unikając jej wzroku i wpatrując się w swój telefon leżący na stole ekranem do dołu. – Dużo… tych… komputerów.Sofija uniosła brwi.– Rozumiem – powiedziała, choć wcale nie rozumiała, co miał na myśli. – Czyli… programista? Analityk?– No… tak… coś… w tym stylu – odparł Edmund, wzruszając ramionami.Kelner przyniósł kawy i dwa kawałki ciasta. Edmund natychmiast chwycił za większy kawałek, nawet nie pytając Sofiji, czy ma ochotę na ciasto.– To… lubisz… ciastka? – zapytała Sofija, z lekkim uśmiechem.– No… tak – odpowiedział Edmund z pełnymi ustami, krusząc ciasto na obrus. – Dobre.Sofija westchnęła w duchu. To zapowiadało się na długi wieczór.– Więc… – próbowała ponownie, mając nadzieję na jakąkolwiek rozmowę. – Oglądałeś ostatnio jakiś ciekawy film? Czytałeś książkę?– Eeee… nie bardzo – odparł Edmund, zerkając na swój telefon. – Ostatnio… byłem zajęty.– Czym? – zapytała Sofija, choć już przeczuwała odpowiedź.– No wiesz… praca… te sprawy – wymamrotał Edmund.W tym momencie Sofija poczuła, że jej cierpliwość się wyczerpuje.– Słuchaj… – zaczął Edmund, odkładając widelec z głośnym brzękiem. – Ja… wiesz… szczerze mówiąc… nie szukam… no wiesz… niczego… poważnego.Sofija spojrzała na niego z rezygnacją.– Rozumiem – powiedziała cicho. – Czyli… to chyba… tyle?– No… chyba tak – odparł Edmund, z wyraźną ulgą w głosie. – Miło było… poznać.– Ciebie również – skłamała Sofija, zerkając ukradkiem na zegarek. ...