1. Zapobiegliwa zonka


    Data: 01.02.2026, Kategorie: BDSM Autor: Sophie Nylon, Źródło: SexOpowiadania

    ... twojego zespołu, z wielkim tyłkiem i cyckami, która ma spódniczkę napiętą jak rozporek nastolatka przed pierwszym razem i koszule, w których nie zapinają się górne guziki.– Nic nas nie łączy! – zaprotestowałem. – Ona ma narzeczonego, a ja...– A ty masz żonę – skończyła za mnie. – A moim, żony obowiązkiem, jest zadbać, byś miał pełny żołądek oraz puste jądra.– I tak jest! Dlatego w życiu bym cię nie zdradził. Naprawdę muszę już jechać!Zerknąłem ukradkiem na ścienny zegar. O tej porze miałem już dawno stać w korku na obwodnicy. Już chciałem wyzwolić się z jej uścisku, gdy wzmocniła go, jej drobna dłoń z pomalowanymi na czerwono paznokciami zamieniła się w żelazne obcęgi zaciśnięte na moich jądrach. Skrzywiłem się z bólu, co Laura obserwowała z satysfakcją.Za nic w świecie nie śmiałbym się wyrwać z uścisku tej malutkiej, delikatnej jak laleczka kobiety o twarzy aniołka. Bo wiedziałem, jak silna wolna tkwi za jej wesołymi, modrymi oczami. Bo była moją żoną, moją panią. I pozostawałem jej wierny nawet wtedy, gdy poniżała mnie i znęcała się nade mną.– Nigdy cię nie zdradziłem! – stwierdziłem z wyrzutem.Sapnąłem, kiedy puściła. Zaraz zaczęła gładzić dłonią penisa, pieścić go miarowymi ruchami w górę i w dół. Zrobił się już twardy i sterczał uniesiony.– Oczywiście, że nigdy mnie nie zdradziłeś – powtórzyła Laura. – Dobrze to wiem, moja ty sieroto, i ja już zadbam, żeby tak zostało.– Możemy to zrobić wieczorem!– Cśśś! Zobacz, jak się cieszy. – Zaczęła obciągać go obiema dłońmi, ...
    ... spoglądając mi w oczy. Fakt, że musiała zadzierać głowę, wcale nie ujmował jej władczości. – I chcesz z taką nabrzmiałą kuśką iść na ważne spotkanie, wygłaszać prezentację przed ludźmi? Hm?Uniosła brwi i zachichotała. Przemilczałem to, że przed momentem tkwił w moich spodniach w spoczynku, bez wzwodu. Laura pieściła go dalej, dobrze się bawiąc moim zakłopotaniem. O tej porze powinieniem odbijać kartę przy wejściu, wymieniać grzecznościowe uwagi z ochroniarzem i recepcjonistką, a nie stać w kuchni z opuszczonymi spodniami, ze stwardniałym członkiem w dłoniach mojej żony.– I nie chcesz sobie ulżyć? – ciągnęła słodkim tonem. – Wolałbyś tak chodzić cały dzień, nie myśleć trzeźwo? Mógłbyś poczuć pokusę. Pokusę związaną z niejaką Marleną i jej kształtnym tyłkiem, który w porównaniu z moją malusią pupą jest wielki jak dynia.– Wolę twoją pupę. Chociaż – dodałem dyplomatycznie, boleśnie świadom faktu, że spóźnienie i tak miałem już gwarantowane – nie zaszkodzi pozbyć się tego napięcia.Wspięła się na palcach i cmoknęła moje usta.– Rozbierz się do naga.Nie tolerowała ubrania w czasie jej zabaw. Przynajmniej na mnie, bo sama stała z założynymi rękoma, gdy odkładałem na krzesło koszulę, zegarek, spodnie i bokserki. Wystarczyło, by rozsunęła poły szlafroka, ale na razie skąpiła mi swych wdzięków, nie zasłużyłem na nie w jej oczach.– Skarpteki! – warknęła, przewracając oczami.Pozbyłem się ich posłusznie. Jej zdaniem psuły klimat. Nie przeszkadzało jej za to, że staliśmy w kuchni. Poprowadziła ...
«1234...»