1. Panie Łukaszu...


    Data: 08.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... mógłbym rozprawiać z moimi damami o pogodzie, gdybym tylko nie miał tak wielu pytań.
    
    – Co się stało?
    
    Najstarsza z kobiet wzruszyła ramionami, twierdząc, że policjanci wymigują się od odpowiedzi trwającym śledztwem.
    
    – Jeden z funkcjonariuszy wszystko mi wyśpiewał. – Ewa z satysfakcją przykuła uwagę wszystkich. – Podejrzewają, że jadący z naprzeciwka samochód powoli staczał się na pas taty. – Spojrzała prosto na mnie. – Próbowałeś uniknąć zderzenia. Zahaczyłeś o barierkę i stąd wzięło się tak długie dachowanie.
    
    Dachowanie. Mój kochany mercedes…
    
    – Chyba go dorwali?! – Irena nie kryła się z oburzeniem.
    
    – To była pijana kobieta… – Ewa zrobiła teatralną pauzę. – Odwoziła ze szkoły dwoje dzieci.
    
    – Słyszałeś, tato? Jesteś bohaterem! – Zdezorientowana Małgorzata przerwała na moment wycieranie policzków.
    
    Ewa kiwnęła głową. Wielkie nieba! Przez całe życie chroniłem złych ludzi przed odpowiedzialnością za swoje czyny, a omal nie straciłem życia przy bodaj pierwszej próbie zrobienia czegoś naprawdę dobrego.
    
    Małgorzata zapytała, czy rozmawiałem z lekarzami, ale przecież raptem kilka godzin temu udało mi się wybudzić.
    
    – Ja rozmawiałam. – Ewa ponownie ściągnęła na siebie nasze oczy. – Cztery złamania. W prawej ręce być może nie odzyskasz pełnej sprawności, ale wszyscy zapewniają, że się wyliżesz. Miałeś furę szczęścia.
    
    Czułem, że powinienem się rozpłakać z powodu potencjalnych defektów, ale ja nie czułem nawet smutku. Cieszyłem się, że żyję, a prawą ręką i ...
    ... tak od dawna była mi córka.
    
    – Odwiedziłam też ordynatora – podjęła dalej. – Sala może nie jest za duża, ale załatwiłam ci ją na wyłączność. Podobno możesz tu zostać na kilka miesięcy, więc chciałam, żebyś miał jak najlepsze warunki.
    
    – Dałaś mu w łapę?! – zapytała z szatańskim uśmieszkiem Małgorzata.
    
    – Nie… – mruknęła Ewa.
    
    Wszyscy wiedzieliśmy, że ona zawsze znajdzie jakiś sposób. Czyżbyśmy mieli jakieś koneksje, o których nie wiem?
    
    – Zostawcie nas na chwilę samych – poprosiłem. Nie musiałem mówić, kto ma zostać.
    
    Małgorzata dała mi na pożegnanie całusa, a żona rzuciła coś „ciepłego” i do samego zamknięcia drzwi nie spuszczała nienawistnych oczu z Ewy.
    
    Byłem dumny z córki, że jako tymczasowa głowa rodziny pomna moich nauk nie okazała przy innych najmniejszych oznak słabości. Kiedy zostaliśmy sami, od razu puściły jej hamulce. Z całych sił przylgnęła do mnie swym drobnym ciałem. Długimi minutami rozmawialiśmy o czymś, co w naszej rodzinie od zawsze stanowiło temat tabu – o uczuciach. Dopiero potem płynnie przeszliśmy do interesów. Chrapkę na przejęcie po mnie najbardziej prestiżowych klientów miał rzecz jasna Engelmann, ale mój stary druh nie był już tak błyskotliwy jak kiedyś i groziło to katastrofą.
    
    – Był uparty jak osioł, dopóki nie usłyszał, że pod twoją nieobecność jest niezastąpiony w innych obowiązkach i nie powinien przeciążać się nowymi sprawami, które od ostatniej rozprawy nie wymagają tak wiele kompetencji… – Wyszczerzyła się, eksponując ostry ...
«1...345...14»