-
Przypadkowy nocleg
Data: 12.02.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... przekazałem mu swoją sytuację. Wysłuchał mnie z uwagą. – Za miastem, jakieś dwa kilometry stąd, zaczyna się wioska Gródek. Jest tam gospodarstwo agroturystyczne, prowadzi je starsza kobieta, raczej nie powinna mieć obłożenia, a za tę cenę spokojnie u niej przenocujesz. Dom jest przy krzyżówce, zaraz obok kapliczki – odpowiedział fachowo. – Bardzo panu dziękuję – odparłem. – Jak się dobrze pospieszysz, to za chwilę będziesz miał autobus w tamtym kierunku – dodał, wskazując na autobus, który właśnie powoli toczył się w stronę dworca. – Dzięki – rzuciłem na odchodne i biegiem ruszyłem w tamtym kierunku. Zdążyłem. Pamiętając nazwę miejscowości, przekazałem ją kierowcy. Bilet nie kosztował zbyt wiele i nie nadszarpnął zbytnio moich finansów. Zająłem miejsce blisko kierowcy, aby dobrze widzieć, gdzie mam wysiąść. Podróż nie trwała długo – raptem może trzy przystanki. Wysiadłem z autobusu i skierowałem się w stronę miejsca, które opisał mi taksówkarz. Z trafieniem nie miałem najmniejszego problemu. Dotarłem pod bramkę domu i nacisnąłem przycisk dzwonka. Po chwili usłyszałem szczęk przekręcanego klucza w zamku, a moim oczom ukazała się starsza pani, mająca około sześćdziesięciu lat. – Czego chce? – zapytała. – Dzień dobry, chciałem się zapytać, czy jest możliwość noclegu i za jaką cenę? – odparłem pytaniem. – A na jak długo? – zapytała. – Na jedną noc, jutro o dziewiątej zwolnię pokój – odpowiedziałem. Z mowy słychać było, że zaciągała jak ludzie ze ...
... wschodu. Ubrana w kwiecistą, zapinaną na guziki podomkę, cieliste rajstopy i papcie na nogach wyglądała jak zwykła wiejska kobieta. Pokonawszy schody prowadzące do domu, zbliżyła się do furtki. Z głębi niewielkiego podwórka dobiegł do niej mały kundel. – A co go tu przygnało? – zapytała. Opowiedziałem jej całą historię mojego wyjazdu, wspominając również o kwocie, jaką mogę przeznaczyć na nocleg. – A, do czorta z tą koleją – odparła. – Tak, ma Pani rację – powiedziałem. – No cóż, chłopaku, za jedną noc biorę więcej, ale jak mi obiecasz pomóc, to możesz przenocować – odpowiedziała. Wizja powrotu na piechotę do miasta nie bardzo mi odpowiadała. Babce podałem kwotę pomniejszoną o koszt biletu na PKS na jutro. – Dobrze, pomogę Pani – przystałem na jej propozycję. Wyciągnęła z kieszeni podomki pęk kluczy i po chwili byłem już na podwórku. Pies obwąchał mnie kontrolnie. – Nie boi się, on nie gryzie – zapewniła. Skierowałem się za nią do wnętrza domu. Standardowy budynek z lat 60., trochę podrasowany. – A bagaży nie ma? – zapytała. Kiwnąłem głową, że nie mam. – Oj, ta młodzież – stwierdziła z dezaprobatą, kiwając głową. Zaprowadziła mnie do pokoju. Żadnego szału nie było – łóżko, jakaś meblościanka, stolik, telewizor – ot, standard. – Może być? – zapytała. – Tak – odpowiedziałem. – No to się rozgość, a ja pójdę po pościel – odpowiedziała i wyszła z pokoju. Pozostałem w nim sam. Byłem zadowolony, że udało mi się załatwić przy tak ...