-
Przygody mężatki 7
Data: 08.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
7 - No cóż. Chyba utknęłam w martwym punkcie – mruknęłam do siebie z goryczą. Dni mijały, a ja nadal nie miałam pomysłu jak wyrwać się z łap szantażystów. Luźne nitki jakoś nie chciały połączyć się w genialny plan. Czułam, że czegoś mi brakuje, jakiegoś drobnego, ale istotnego szczegółu. Niestety dużym utrudnieniem było to, że nie chciałam już prosić o pomoc Olka. Po ostatnim razie miałam do niego głęboki uraz. O tyle dobrze, że on też się do mnie nie odzywał. Westchnęłam i wstałam od komputera. Zapisałam na nim wszystko czego dowiedziałam się do tej pory o chłopakach, ale było tego żałośnie mało. Przez tarasowe drzwi wyszłam do ogrodu pewna, że spacer wśród krzewów i kwiatów mnie uspokoi. To był mój zakątek medytacji, sama tu wszystko zrobiłam i byłam z niego dumna. Aż drgnęłam, gdy telefon rozdzwonił się ponurymi dźwiękami zapowiadając kolejną wizytę chłopaków i psując spokój. Przez chwilę miałam ochotę nie odbierać, ale wiedziałam, że nie przestaną. Będą mnie nękać i nachodzić aż wysłucham co mają do powiedzenia. - Czego chcecie – powiedziałam tak oschle jak to tylko możliwe. - Cześć słoneczko – przywitał się wesoły jak zawsze Karol – mamy do ciebie interes. Możemy wpaść? - Mów co masz do powiedzenia. Nie chcę was oglądać. - To wielka szkoda, bo już jesteśmy pod twoim domem, a mężulka akurat nie ma, idealna okazja. Chcesz żebyśmy wrócili, jak będzie? Zacisnęłam zęby i obeszłam dom dookoła. Rzeczywiście ich samochód stał zaparkowany tuż obok mojej ...
... posesji. Aleks pomachał, gdy tylko mnie dostrzegł. Otworzyłam im furtkę i niechętnie wpuściłam do domu. Miałam wrażenie, że brukają go samą swoją obecnością. - Mówcie co macie do powiedzenia – warknęłam, gdy usiedli przy kuchennym stole. Wkurzało mnie to, że czują się tu jak u siebie. - A gdzie kawa, herbata – drwił Karol. - Mówcie i wynoście się. Nie jesteście mile widziani w tym domu. - Dobrze już po co ta agresja. Pomyśleliśmy, że już chyba najwyższy czas, żeby cię uwolnić. Koniec z szantażami i wykorzystywaniem twojej ślicznej dupki. Więcej nas nie zobaczysz. - Po tym jak zrobisz dla nas ostatnią, małą akcję – dodał Aleks. Na chwilę odebrało mi mowę. Wolność. To by było wspaniale. Zero strachu, niepewności tylko zwykłe nudne życie. Ale oczywiście musiał być w tym haczyk. Spodziewałam się, że na koniec wymyślili coś okropnego. Tylko czy miałam jakieś wyjście, moje inne plany jakoś nie dawały efektów. - Nie będzie ci przykro, że już nigdy nie poczujesz naszych kutasów – drwił Karol – byliśmy pierwszymi facetami, którzy przelecieli cię we dwóch, dzięki nam miałaś mnóstwo orgazmów. To są więzi których się tak łatwo nie zrywa. - Och uwierzcie mi, chętnie je zerwę. - Czyli godzisz się? - Tak, ale przyrzeknijcie, że to koniec. - Na wszystko co święte. Chyba, że sama zechcesz to ciągnąć. - Nigdy w życiu. Kiedy chcecie to zrobić? - Wybierz jakąś datę my się dostosujemy. Nie musiałam długo myśleć, tak się złożyło, że Michał miał w tym tygodniu ...