-
Wiosenne spotkanie
Data: 09.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
Było ciepłe kwietniowe popołudnie. Leżałem w łóżku, lecząc kaca, znaku dobrze spędzonej poprzedniej nocy. Z tego letargu wyrwał mnie dźwięk powiadomienia, sięgnąłem leniwie po telefon i wyświetliłem otrzymaną wiadomość. Nie powiem, lekko się zdziwiłem, napisała do mnie stara znajoma, z czasów szkolnych. Lekko odżyły we mnie stare uczucia. Kiedyś byliśmy blisko, bardziej niż zwykli przyjaciele (przynajmniej z mojej strony), jednak nigdy do niczego między nami nie doszło. Nim rozwinęło się z tego coś więcej porozjeżdżaliśmy się na studia, Martyna znalazła sobie kogoś, ja zresztą też (choć moja relacja nie przetrwała zbyt długo) i kontakt stał się mocno sporadyczny. Jak to mówią właściwa osoba, w niewłaściwym czasie. Napisała w wiadomości, że właśnie wróciła do miasta i czy nie chciałbym się dziś spotkać. Po chwili namysłu odpisałem, że mogę podjechać do niej po 18. Byliśmy umówieni. Jeszcze chwile spędziłem, rozmyślając o zaistniałej sytuacji, po czym wywlokłem się z trudem z łóżka i zacząłem się ogarniać, gdyż miałem w planach jeszcze dziś trening. Zjadłem szybki obiad i pojechałem na siłke. Po treningu wziąłem prysznic i przystanąłem na chwile przed lustrem. Nie nazwałbym siebie narcyzem, ale mogłem z dumą przed sobą przyznać, że lata trenowania boksu oraz chodzenia na siłownię odznaczały się, na ciele wysokiego bruneta, którego widziałem w odbiciu. Ubrałem się, wrzuciłem torbę na tył auta i pojechałem na spotkanie. Gdy dotarłem na miejsce, wysłałem jej sygnał, wyszedłem z ...
... auta i podszedłem pod furtkę jej ogródka. Czekałem tam dłuższą chwilę, przeglądając coś na telefonie. Nim się obejrzałem stała przede mną niska zgrabna brunetka, w czarnym topie, krótkich spodenkach i skórzanej kurtce. Włosy miała przykryte bandaną, spod której wystawały długie gęste loki. Od razu, gdy ją ujrzałem na mojej twarzy zagościł uśmiech, musiałem przyznać, że nic się nie zmieniła, była równie piękna jak rok temu, gdy się ostatnio spotkaliśmy. – Hej. – Rzuciła wesoło, po czy objęła mnie na przywitanie. Odwzajemniłem uścisk, strasznie kusiło mnie by zrobić coś więcej, jednak zdawałem sobie sprawę, że obecnie nie mam szans na coś więcej niż tylko przyjaźń, zabolało mnie to lekko w duchu, jednak nie dałem tego po sobie poznać (tak mi się przynajmniej wydaje, doświadczenie nauczyło mnie już, że dziewczyny widzą więcej niż się nam facetom wydaje). – To co, jakie plany, jedziemy gdzieś? – Zapytałem. – Nie, ładna pogoda jest, idziemy nad jeziorko. – Zarządziła. Nie zamierzałem się z nią kłócić, poza tym miała racje. Wiosna zaczęła się już w pełni, był ciepły bezchmurny wieczór, wszystko wokół kwitło na najróżniejsze kolory, dało się odczuć tą specyficzną atmosferę, która zawsze miała miejsce w pierwszych tygodniach wiosny (wszystko wtedy wydaje się prostsze, spokojniejsze, czas, jakby płynie wolniej, człowiek zapomina o swoich zmartwieniach i napawa się tymi chwilami), była to miła odmiana to ostatnich szarych i ponurych miesięcy. Weszliśmy do lasu za jej ...