-
Na obozie - przygoda nastolatkow 2
Data: 15.03.2026, Kategorie: Geje Autor: Jan Kowalski, Źródło: SexOpowiadania
... zagłębieniach jego mięśni. Klatka piersiowa, szeroka i napakowana, unosiła się z każdym oddechem, a gęste, ciemne włosy na torsie – mokre, posklejane – biegły w dół, tworząc grubą linię aż do pępka i niżej, gdzie znikały pod ręcznikiem. Jego sutki, małe, ale twarde, sterczały w wilgotnym powietrzu, otoczone kępkami szorstkich włosów. Bartek, choć niższy ode mnie – jakieś 170 cm – miał ciało jak zapaśnik: krępe, z grubymi bicepsami, które napinały się, gdy przeczesał mokre, kręcone włosy palcami. Jego uda, masywne i umięśnione, były pokryte gęstą, czarną szczotą owłosienia, która wyglądała jak futro, rozciągając się aż do kostek. Nawet jego łydki, twarde jak kamień, były owłosione, a pot spływał po nich, zostawiając błyszczące smugi. Spojrzał na mnie, a jego mięsiste wargi – duże, wilgotne, jakby stworzone do grzechu – rozciągnęły się w zadziornym uśmiechu. – Co tak leżysz, Michał? – rzucił, a jego głos był niski, chropowaty, jakby prosto z gardła młodego wilka. – Śmierdzisz ogniskiem i potem. Nie idziesz się umyć? – Jeszcze nie – warknąłem, czując, jak moje ciało napina się z pożądania. Mój kutas wciąż pulsował w bokserkach, a jądra podciągnęły się lekko, czując chłód desek podłogi, gdy wstałem. – Tu jest… kurwa, za gorąco, żeby się spieszyć. Bartek prychnął, siadając na łóżku. Ręcznik zsunął się, odsłaniając fragment jego krocza – gęste, czarne włosy łonowe, wilgotne od prysznica i potu, otaczały podstawę jego fiuta, który już zaczynał się podnosić. – Gorąco, mówisz? – ...
... rzucił, a jego oczy błysnęły. – Widziałem, jak gapiłeś się na mnie, kiedy zdejmowałem spodenki. Myślisz, że jestem ślepy? Serce waliło mi jak młot. To był ten moment – albo ruszę na niego jak zwierzę, albo stracę szansę. Podszedłem bliżej, moje długie, umięśnione nogi – smukłe, ale twarde od biegania – napinały się z każdym krokiem. Moje jasne włosy na udach, niemal niewidoczne, lśniły od potu, a mięśnie pośladków grały pod skórą. – A ty? – warknąłem, patrząc mu w oczy. – Gapiłeś się na mojego kutasa, klepałeś mnie po plecach, jak jakiś napalony ziomek. Nie udawaj świętego. Bartek zaśmiał się, a dźwięk był jak ryk – głęboki, zwierzęcy. – Dobra, może i gapiłem – przyznał, wstając. Ręcznik opadł na podłogę, a jego kutas, gruby, jakieś 13 cm, stał już w pełnej erekcji. Był ciemniejszy od mojego, z szeroką, nabrzmiałą główką, która lśniła od wilgoci. Żyły na trzonie pulsowały, a gęste, czarne włosy łonowe rozciągały się aż do jąder – dużych, zwisających, pokrytych szorstkim futrem. Jego pośladki, mniejsze, ale twarde jak skała, były pokryte cienką warstwą ciemnego meszku, który znikał w głębokiej, wilgotnej szczelinie. – I co teraz, Michał? – zapytał, a jego głos drżał z podniecenia. Stał tak blisko, że czułem jego zapach – ostry, męski, z nutą potu i mydła, który bił od jego klatki i krocza. – Teraz to rozjebiemy – warknąłem, a moje dłonie same powędrowały na jego ramiona, ściskając twarde mięśnie. Pchnąłem go lekko na łóżko, a on opadł na plecy, rozkładając swoje owłosione nogi. ...