1. W ogniu wody


    Data: 21.03.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24

    ... załamało Maka. Po wszystkim odrzucił od siebie wszystkich pocieszycieli i usiadł samotnie na wielkim głazie. Ze spuszczoną głową zwalczał przeogromną pokusę dołączenia do czerwonoskórych.
    
    Kryśka nienawidziła się za to, ale porażkę wujka przyjęła z radością. Dzięki temu w klasyfikacji generalnej spadli za Krawczyków i Szulców, straty odrabiały też pozostałe ekipy. Szanse na końcowe zwycięstwo drastycznie zmalały, wobec czego odmówienie kuzynce nie niosło za sobą żadnych konsekwencji. Pewnie poszłaby do wujka, powiedziała coś miłego, gdyby ludzie nie zaczęli już siadać na składanych krzesełkach przed sceną. Ona również chciała zająć dobre miejsce.
    
    Drewniana konstrukcja niejednego wprawiała w zachwyt bogactwem zdobień. Front zabudowany został snopami złocistego siana, które spinały nawiązujące do narodowych barw białe i czerwone wstęgi. Pod baldachimem poruszały się na wietrze girlandy z kolorowych baloników. Dosięgnąć do nich próbowały stojące w rogach sceny wysokie słoneczniki. Gdzieniegdzie rozstawiono kilka skrzynek, pełnych najdorodniejszych warzyw i owoców.
    
    Na podest wchodziły kolejno wywoływane uczestniczki zawodów na najlepszy chleb. Rytualnie podchodziły do stojących na wysłużonych ryczkach tac i odsłaniały spod białych chust wypieki, które miały przynieść im chwałę. Jak na dłoni widać było mnogość przyjętych strategii: część wyróżniała się finezyjnymi nacięciami, inne wielkością lub nietuzinkowymi dodatkami. W oczy rzucał się bagatela pięciokilogramowy bochen ...
    ... Lewandowskiej, która udowodniwszy mistrzowską kontrolę nad symetrią ciasta, chełpiła się, że swoim pieczywem wykarmiłaby pół wioski. Głównym faworytem był jednak chleb-warkocz pani Szulc. Posypany makiem, sezamem, siemieniem lnianym i otrębami pszennymi zawijas mógł swymi kolorami stawać w konkury z tortami, a do tego kusił bogactwem aromatów upieczonych ziaren.
    
    Pomiędzy tuzami piekarnictwa znajdował się skromny chlebek, pozornie niczym nieróżniący się od tych marketowych za piątaka. Cały jego geniusz tkwił w mącznym znaku krzyża na skórce, za sprawą którego autorka szturmem wdarła się do serc ochotniczego jury. Oceniający pod wpływem sprytu Makowej porzucili błahe wartości, takie jak pełny żołądek czy wygląd zewnętrzny i kierując się wyższymi ideami to właśnie jej przyznali pierwsze miejsce.
    
    Owładnięta złością pani Szulc nie zamierzała uznać wyższości swojej sąsiadki:
    
    – Ciekawe, kiedy żeś ostatni raz nogę w kościele postawiła!
    
    – Wczora! – Syknęła jej w twarz jawnym kłamstwem Makowa.
    
    Panie w mgnieniu oka złapały się za szmaty. Na szczęście w porę zareagował Staszek, który nie mając żadnych zębów do stracenia, bez strachu wskoczył między fruwające pięści. Wierny druh sołtysa opanował sytuację, dzięki czemu przy opuszczaniu sceny nie doszło do kolejnych incydentów.
    
    Nikt długo nie rozpamiętywał krótkiego spięcia, bo publikę do czerwoności rozpaliła aktualizacja wyników. Oto Krawczyki, Maki i Szulce zgromadzili po tyle samo punktów. O wszystkim miała zadecydować ...
«1...345...10»