-
Uwiedziona Przez Nianie IV: Slubna Goraczka
Data: 24.03.2026, Kategorie: Lesbijki Autor: Iva Lions, Źródło: SexOpowiadania
Nastał wielki dzień dla mnie i mojej partnerki, dzień naszego ślubu. Dzień, w którym nie tylko świętowałyśmy miłość, ale i wszystko to, co przeszłyśmy razem, krok po kroku, serce po sercu.Byłam podekscytowana, choć nie chodziło tylko o ceremonię. To było coś więcej. Coś głębiej, coś, co czułam pod skórą, w każdej komórce ciała.Dominika nie była tylko moją partnerką. Nie była tylko kobietą, z którą miałam dzielić przyszłość. Ona stała się nią jeszcze zanim to do mnie dotarło.Poznałyśmy się w momencie, w którym potrzebowałam spokoju. Stabilności. Kogoś, kto pomoże mi ogarnąć rzeczywistość, i tak właśnie pojawiła się Dominika, jako niania dla Julka. Z tym uśmiechem, tym spojrzeniem, w którym było ciepło, cierpliwość i siła. Pokochała moje dziecko, zanim pokochała mnie, a może pokochała nas jednocześnie.Z dnia na dzień stawała się coraz ważniejsza. Zajmowała przestrzeń, którą wcześniej trzymałam pustą, jakby nieświadomie czekała właśnie na nią. Była delikatna, ale odważna. Subtelna, a przy tym pewna siebie. Rozumiała mnie bez słów i nigdy nie bała się ciszy.To nie był tylko romans. To było zakorzenianie się. Kiedy się we mnie zakochała, a ja w niej pomimo że wszystko zaczęło się od jednej namiętnej nocy, szalonej, pełnej niedopowiedzeń, może nawet odrobinę nieodpowiedzialnej, wiedziałam, że nie będzie to coś przelotnego. Ona była jak dom.Minął rok od dnia, w którym się oświadczyłam. Długo zastanawiałyśmy się nad formą ślubu. Myślałyśmy o ceremonii za granicą, ale ostatecznie ...
... zdecydowałyśmy się na to, co mogłyśmy przeżyć tutaj, u siebie, z rodziną i przyjaciółmi. Wybrałyśmy ślub humanistyczny, symboliczny, uzupełniony notarialnym dokumentem, który mimo, że nie zmieniał naszego statusu prawnego, był dla nas najprawdziwszym wyznaniem miłości.Ceremonia odbyła się w zabytkowym dworku z hotelem, położonym wśród łagodnych wzgórz i otoczonym bujną zielenią oraz kwitnącymi ogrodami. Nie wybrałyśmy go dla prestiżu czy luksusu, ale z sentymentu, to miejsce miało duszę. Drewniane stropy, skrzypiąca podłoga, zapach świeżych kwiatów zmieszany z historią, która zdawała się przenikać przez mury… Dworek wyglądał jak wyjęty z romantycznego snu, a jego kameralna sala balowa i przyległy taras z widokiem na stare lipy tworzyły idealną scenerię do naszego symbolicznego „tak”.Sala przylegająca do niego pachniała świeżo ciętymi różami, liliami i goździkami. Wszystko utrzymane było w pastelach różach, bieli i fiolecie. Girlandy zieleni, wysokie świeczniki, kryształowe kieliszki odbijające ciepłe światło świec. Przy wejściu czekał ręcznie malowany napis: „Witamy na weselu Ani i Dominiki” i właśnie wtedy poczułam, jak bardzo to wszystko jest realne.Weszłam do sali jako pierwsza, miałam na sobie białą, elegancką dopasowaną sukienkę do kolan i oraz białą marynarkę. Na nogach kremowe, szpilki, które dodawały mi pewności siebie, a pod sukienką białe, subtelne pończochy, które nadawały całości lekko zmysłowy sznyt, tylko dla mnie, tylko dla niej. W dłoni trzymałam bukiet białych ...