-
Na ratunek spetryfikowanej ksiezniczce!
Data: 25.03.2026, Kategorie: Fantazja Autor: Sophie Nylon, Źródło: SexOpowiadania
... księżniczka mogła mi się przyjrzeć: niska elfka, rudowłosa i piegowata, z włosami związanymi w warkocz, o wydatnym podbródku, trójkątnej twarzy i oczach zielonych jak szmaragdy.Obcisła zielona koszula uwydatniała biust, przy pasie nosiłam dwa krótkie miecze. Brązowe spodnie opinały się na moich jędrnych udach i pośladkach, na stopach miałam skórzane trzewiki.Zbliżyłam się do pomnika, trochę wystraszona obliczem Yslenny. Ujęłam delikatnie jej ramiona, popatrzyłam w oczy.– Księżniczko Yslenno, moja pani – przemówiłam cicho. – Wiem, że mnie słyszysz. Wiem, że czujesz i myślisz. Mam na imię Traxia, jestem twoją najwierniejszą poddaną. Przybyłam cię uwolnić.Posąg nie odpowiedział. Cóż, nie będę wiedzieć, czy mam rację, dopóki mi się nie uda. Z pewnym wahaniem cmoknęłam białe usta księżniczki. Gdyby nie chłód, byłyby jak żywe. Pełne i kształtne, jakimi mogą pochwalić się wyłącznie elfki.– Wybacz, pani, tę zuchwałość. Ja... – Zagryzłam wargę, jakby jej złe spojrzenie mierzyło we mnie, wściekało się, że i w nocy nie daje się jej spokoju. – Urodziłam się po tym, jak Wasza Wysokość stała się posągiem. Nie jestem arystokratką, ale słyszałam historię. Nie dała mi ona spokoju, wyruszyłam więc, by odnaleźć słowa klątwy, które oprócz was, pani, zna tylko czarnoksiężnik i nieliczni świadkowie tamtego tragicznego wydarzenia...Posąg trwał jak trwał, ja w międzyczasie wyjęłam szmatkę, pomoczyłam przygotowaną wcześniej wodą z mydłem z bukłaka, i zaczęłam zmywać ślady po gołębich odchodach. ...
... Zajmujący się ogrodem słudzy nie dbali zbyt gorliwie o posąg.– Byłam tu nawet kilka razy, ale bałam się podejść bliżej, musiałam być ostrożna, ale znam, znam te słowa, pani! – Uśmiechnęłam się słabo. Yslenna pozostała oczywiście niema. Przyłożyłam na moment lewą dłoń do jej piersi, jakby oczekując, że będzie tam biło serce. Miałam jedynie wrażenie dziwnego pulsowania, ale niestety, nie byłam magiczką, nie znałam się na tym.– Na wieki pozostaniesz w marmur przemieniona, wystawiona na deszcz i wstyd, po tysiąckroć upokorzona, póki nie przyjdzie ta, co pokocha cię miłością szczerą, na szczyt rozkoszy nie wyniesie marmuru i nie odda całej siebie, byś mogła znów chodzić pośród żywych... To jest to? – spytałam, znów nie mając nadziei na odpowiedź. – Pani... Ja myślę, że to jest to. Ja jestem tą szczerą miłością, kochanką, której nie mogła Wasza Wysokość znać. Myślę... – Przełknęłam ślinę. – Że muszę was pieszczotami doprowadzić do orgazmu, by marmur zmienił się w ciało. Ja... Mam nadzieję, że Wam się podobam, pani, i wybaczcie, że robię to bez waszej zgody, ale ja muszę spróbować. Niech pani spróbuje się podniecić, a ja zrobię, co w mojej mocy.Odetchnęłam ciężko, kończąc myć posąg, odrzuciłam bukłak i szmatkę. Miałam czas do świtu. Dygnęłam przed nią, po czym zdjęłam pas ze swoimi mieczami. I tak marna byłaby z nich broń wobec magicznych sług Czarnoksiężnika. Skrzyżowane ostrza złożyłam u jej stóp. Ucałowałam marmurowe stopy z największą czułością.– Pani, ofiaruję wam moje ostrza. Nie ...