1. Na ratunek spetryfikowanej ksiezniczce!


    Data: 25.03.2026, Kategorie: Fantazja Autor: Sophie Nylon, Źródło: SexOpowiadania

    ... Uczynię cię moją pierwszą kochanką, a potem żoną. Będziemy wspólnie rządzić. Ukarzemy Czarnoksiężnika i mojego krnąbrnego brata.Całe ciało księżniczki Yslenny przeszywały niesamowite wibracje. Czuła się tak tylko raz: kiedy została spetryfikowana za znieważenie Czarnoksiężnika. Dlatego rozumiała, że nadszedł czas, by w końcu uwolnić się od klątwy.Wibracjom towarzyszyło niesamowite podniecenie. Ruda Traxia językiem wylizywała jej odbyt, wodząc nim w szaleńczym tempie między jej pośladkami. Marmur robił się gładki i Yslenna była pewna, że zaraz zdoła się poruszyć.*Czułam ciepły tyłek. Tyłek, który... nie był z marmuru.– Och, tak! – krzyknęła Yslenna, dobywając głosu po raz pierwszy od wielu lat.– Pani, Wy...Cofnęłam głowę, w uwielbieniu spoglądając na nagą elfkę z kruczoczarnymi włosami. Obróciła twarz w moją stronę. Już nie wykrzywiała jej złość.– Wynagrodzę cię po stokroć, Traxio. Ale najpierw... Dokończ, co zaczęłaś. Moje kości są lodowate. Musisz dokończyć zdejmowanie klątwy.Najchętniej okryłabym Yslennę swoim płaszczem i uciekła z nią z ogrodów Czarnoksiężnika, ale księżniczka miała rację. Pozostało mi podprowadzić ją do orgazmu. Nadal klęczałam za nią. Yslenna chwyciła ręką moje rude włosy i docisnęła z powrotem do swoich pośladków. Lizałam bez opamiętania jej obie dziury. Jedną ręką ściskałam jej udo, drugą onanizowałam się.– Tak, tak, TAAAK! – zawyła Yslenna przeciągle, doznając upragnionego orgazmu.Nie liczyło, że narobiłyśmy hałasu. Księżniczka była wolna, a mnie ...
    ... czekały zaszczyty. Nie spieszyłam się więc ze wstawaniem, zlizywałam jeszcze soki z muszelki, smakując ich z rozkoszą. Jednocześnie pieściłam własną waginę. Yslenna wciąż trzymała mnie za włosy, drugą dłonią chyba miętosiła własną pierś.I wtedy zalało nas fioletowe światło.Ciało ogarnęły wibracje. Chciałam rzucić się do ucieczki, oderwać od tyłka Yslenny, cokolwiek... Ale nagle zamarłam. Nie potrafiłam kiwnąć choćby palcem. Nie, nie, nie, wyłam w myślach, bo nie byłam zdolna do krzyku. Język tkwił między wargami sromowy księżniczki.– Brawo, księżniczko, wreszcie się uwolniłaś – rozległ się perfidny, skrzekliwy głos.Wcale tak nie było. Yslenna – jej pośladki, dłoń na moich włosach, jej udo, które ściskałam – wszystko na powrót zamieniło się w kamień. Razem ze mną.– Niestety, twoja zbawicielka włamała się bezczelnie do moich ogrodów – ciągnął Czarnoksiężnik. – Musi ponieść karę.Jego but znalazł się na moich plecach. Zadrżałam z poniżenia. Końcem różdżki ściągnął amulet, mający chronić przed jego magią. Mężczyzna westchnął cicho. Zdjął ze mnie nogę i przeszedł z drugiej strony, do nieszczęsnej księżniczki, która cieszyła się wolnością niecałą minutę.– Powinienem cię puścić wolno, droga Yslenno. Niestety jesteś związana ze swoją kochanicą i nie mogę was rozdzielić. Nie wiem zresztą, czy chciałabyś wrócić do swojego księstwa. Twój brat znalazłby sposób, żeby i z ciebie zrobić swoją seksualną niewolnicę... Och, tak! Nie pogardziłby własną siostrą! Ale nie uczynię mu tej przyjemności. ...
«1...3456»