-
Najlepszy spacer w moim życiu.
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... Nie zastanawiając się zbytnio ruszyłem w jego kierunku. Gdy już dotarłem do krzyżówki miałem trzy drogi do wyboru, rozejrzałem się dookoła i ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu zauważyłem, że w oddali, na jednej z bocznych dróg stoi samochód. Niby nic w tym dziwnego,jednak spoglądając przez lornetkę spostrzegłem,że było to auto niezbyt nadające się do leśnego offroadu. Rozumiem jakieś terenówki, wielkie Jeppy ale malutki Fiat 500 w środku lasu? Na drodze pełnej dziur i korzeni? Ciekawe... Oczywiście wrodzona ciekawskość i chęć wiedzenia co się dzieje w okolicy wzięły górę i dalsza trasa mojej wędrówki była już z góry wyznaczona. Skierowałem swe kroki właśnie w tę drogę na której stał ów samochód. Dzieliło mnie od niego na oko sądząc kilkaset metrów, jednak krwisty czerwony kolor samochodu bardzo wyraźnie zdradzał jego pozycję. W miarę zbliżania się do auta zaczynałem coraz bardziej zastanawiać się kto i co tutaj robi. -Pewnie grzybiarze...ale nie, przecież nie padało od trzech tygodni, grzybów ani widu ani słychu...ciekawe ciekawe -rozmyślałem. Gdy wreszcie zbliżyłem się do pojazdu na nie więcej niż 100 metrów w mojej głowie jakby zapaliła się lampka. -Ja chyba znam to auto-pomyślałem. Podszedłem bliżej i byłem już pewny. Istotnie, znałem ten samochód, był to Fiacik należący do mojej znajomej, sąsiadki mieszkającej na tej samej ulicy kilka domów dalej. -Samochód Izy? Tutaj w środku lasu?-Dziwne. Auto było puste, nikogo w nim nie było. Mimo, że miałem ...
... prawie stu procentową pewność czyj to pojazd to postanowiłem się upewnić. Obszedłem samochód dookoła i miałem już pewność. -To na sto procent Fiat Izy, prawe drzwi zarysowane i niedbale zabezpieczone farbą w sprayu-analizowałem mówiąc sam do siebie w myślach. Wszystko się zgadzało, faktycznie sąsiadka kilka tygodni wcześniej miała kolizje na parkingu pod marketem, nawet o tym kiedyś rozmawialiśmy bo szukała lakiernika który bo to naprawił. Wiedziałem już czyj to samochód ale nadal nie wiedziałem w jakim celu tu jest. Lecz pomyślałem,że może nie tylko ja jestem miłośnikiem leśnych wypadów, nigdy nic nie wiadomo czasami ludzie mają hobby i pasje o których nie mamy pojęcia. Pomyślałem,że chyba pora przestać szukać sensacji tam gdzie jej nie ma. Dziewczyna przyjechała sobie do lasu pospacerować a ja tutaj doszukuję się jakichś dziwnych historii. -Ciekawe gdzie poszła...-zastanowiłem się jeszcze przez chwilę,ale szybko porzuciłem moje szpiegowskie rozważania i zdecydowałem,że nie ma co tutaj stać jak jakiś stalker tylko trzeba ruszać w drogę. Podwinąłem rękawy koszuli, zerknąłem w telefon by sprawdzić godzinę i poszedłem dalej. Po dłuższej chwili marszu,na niewielkim wzniesieniu terenu zauważyłem ambonę. Pomyślałem, że to świetny pomysł by na nią wejść i przeskanować okolicę za pomocą lornetki. Las przed amboną był mocno przerzedzony więc wiedziałem,że będę miał z niej dobry widok. Sprawnymi susami, wspiąłem się po drabince na drewnianą konstrukcję. Wyglądała ...