-
Najlepszy spacer w moim życiu.
Data: 16.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... na prawie nową, świeże drewno z którego została wykonana wyglądało bardzo solidnie. Usiadłem na wąskiej deseczce które prawie zawsze są umieszczane w tego typu konstrukcjach by zapewnić korzystającym z nich myśliwym choć odrobinę komfortu podczas wielogodzinnych zasiadek na zwierza. Podniosłem lornetkę, przyłożyłem do swych oczu i powoli zacząłem rozglądać się po okolicy. Drzewa,krzaki,drzewa, stos drewna,drzewa, jakieś bajoro...jednym słowem nic szczególnego, zwyczajny las niczym się nie wyróżniający. Jednak za chwilę miałem zauważyć coś czego w życiu bym się nie spodziewał... Opuściłem na moment lornetkę i rozejrzałem się po okolicy, w pewnym momencie kątem oka, w oddalonych zaroślach moją uwagę przykuła biała "plama" odznaczająca się na tle gęstych zarośli. Trudno było określić co to, zwłaszcza,że już jakiś czas temu wzmógł się wiatr i silnie poruszał całą roślinnością i co mniejszymi drzewami. Zaciekawiony wycelowałem w to miejsce swą lornetkę. Poprawiłem ostrość dostosowując ją do odległości na jaką spoglądałem, I w tym momencie moje serce zabiło tak mocno i nagle,że prawie odczułem ból w klatce piersiowej. Nie wierzyłem własnym oczom. Serce biło mi jak oszalałe,oddech przyspieszył. W szkłach swej lornetki widziałem właśnie, Izę..... ale nie był to widok zwyczajny jakiego mógłbym się spodziewać. Była ona bowiem prawie naga,leżała na białym kocu, rozłożonym pośród młodych drzewek na małej polance. Przez moją głowę przelatywało sto myśli na ...
... minutę. Nie wiedziałem co robić. Oglądać dalej? Odejść? Zostać? Byłem w szoku. Siedziałem tak jeszcze kilka minut, co chwile spoglądając przez lornetkę w widomym kierunku. -Takie rzeczy to się dzieją w filmach,a nie tutaj. Pomyślałem Delikatnie ochłonąłem i wiedziałem,że nie mogę siedzieć na tej ambonie w nieskończoność. Musiałem zdecydować co dalej. Widok prawie nagiej sąsiadki, o której co tu ukrywać, zdarzało mi się niejednokrotnie fantazjować i marzyć, sprawił że podjąłem decyzję o którą sam bym siebie nigdy nie podejrzewał. Postanowiłem,że muszę coś z tym zrobić,muszę choćby spróbować podejść bliżej, zobaczyć więcej, a może...kto wie. Wyobraźnia momentami podpowiadała mi scenariusze rodem z filmów dla dorosłych. Musiałem się jednak uspokoić i zacząć działać. Powolnym krokiem, niczym szpieg lub wytrawny myśliwy zacząłem zmierzać w kierunku miejsca gdzie była Iza. Na moją korzyść działał fakt, że wiatr w tym momencie jeszcze bardziej się wzmógł i szum liści i drzew skutecznie ograniczał ryzyko,że zostanę przez nią usłyszany oraz to, że Iza leżała zwrócona plecami w moją stronę. Wydawało się,że nie powinna mnie ani usłyszeć ani zauważyć. Nie mam pojęcia jak długo szedłem w jej kierunku, w mojej głowie trwało to wieczność. Napięty każdy mięsień mojego ciała, powolne kroki i staranne wybieranie drogi,wszystko to by pozostać niezauważonym i podejść jak najbliżej. Wreszcie byłem o wiele bliżej niż na początku. Zatrzymałem się pod rozłożystym świerkiem,jego ...