-
Wakacje nad morzem.
Data: 18.04.2026, Kategorie: Swingersi, Autor: Ewa mężatka, Źródło: SexOpowiadania
... chwili ręce mojego męża obejmowały mnie w talii, a usta całowały kark. Przylgnął do mnie całym ciałem. Odchyliłam głowę, kiedy jego usta przesuwały się wzdłuż karku, a dłonie przeniosły na piersi, zaczynając je pieścić. Czułam na pupie zwiększającego swoją objętość członka. Oparłam dłonie o ścianę, szerzej rozstawiłam stopy i wypchnęłam biodra w tył. Odsunął się lekko i pomiędzy uda włożył członek, tak, że przylegał do mojej szparki. Sięgnęłam dłonią w dół, przesunęłam kilka razy po jego trzonie, odsłaniając główkę i nakierowałam na wejście. Wsunął się mniej więcej do połowy swojej długości. Nie ruszał się tylko mnie, wypełniał. Skierował dłoń na łechtaczkę i zaczął ją pieścić. Pod wpływem dotyku stwardniała dostarczając mi masę przyjemnych doznań. Nadal jednak nie poruszał się we mnie. Od przodu czułam jego palce na łechtaczce a od środka główkę napierającą na ścianę pochwy. Pochyliłam się bardziej, dobił do dna i przenosząc dłonie na biodra, zaczął niespiesznie wykonywać ruchy frykcyjne. Wychodziłam jego ruchom naprzeciw, a kiedy wysuwał się, mocno zaciskałam mięśnie wokół wychodzącego ze mnie członka. Coraz szybciej atakował moje wnętrze, coraz mocniej wbijał się we mnie, a potem już tylko wystrzeliwał kolejne ładunki nasienia, głośno sapiąc i mocno ściskając mi biodra. Nie miałam orgazmu, nie był moim celem. Nie muszę mieć za każdym razem orgazmu, aby cieszyć się rozkoszą i przyjemnością wynikającą z podniecenia. Odwróciłam się do niego. Mocno objęci całowaliśmy się, a ...
... woda cały czas spływała po nas, zmywając ślady przeżytej przed chwilą przyjemności.Ubrani i odprężeni zeszliśmy na dół. Przygotowaliśmy wspólnie późny obiad i zafundowaliśmy krótką drzemkę. A późnym popołudniem lub wczesnym wieczorem wyruszyliśmy na spacer brzegiem morza. Szliśmy objęci, trzymający się za ręce. Czasami przysiedliśmy na piasku, odpoczywając i rozmawiając. W drodze powrotnej wstąpiliśmy do sklepu, zrobiliśmy zakupy i wróciliśmy do domku.Siedząc na tarasie, popijaliśmy wieczorną kawę. Kiedy zrobiło się chłodniej, wróciliśmy do środka. Paulina zarządziła, że robimy wieczorną toaletę i siadamy do stołu, aby pograć w karty. Po w miarę szybkim umyciu się zeszliśmy na dół, gdzie Paulina siedziała już przy stole, a Marek otwierał dla nas wino. Wino nalane, karty przygotowane, humory dopisują. Zawsze gramy w pokera, mamy nawet odpowiedni zestaw kart z żetonami. Podzieliliśmy sztony i rozpoczęła się gra. Czas mijał w miłej atmosferze, jednym przybywało żetonów, drudzy je tracili. Otworzyliśmy następną butelkę, wino szybko rozluźniało przyjazną atmosferę. Gra był coraz bardziej zażarta, doszło do tego, że Paulina została z pustą pulą przydzielonych żetonów, przegrała wszystko. Nie zamierzała jednak rezygnować z gry, powiedziała, że jeżeli wygra, to dostanie od każdego z nas kilka sztuk sztonów. Poszło kolejne rozdanie i niestety pomimo zaciętej licytacji przegrała. Musiała uznać wyższość kart Marka. I co teraz? Nie miała już nic, co mogłaby przegrać. Marek uśmiechnięty ...