1. Motor jest jak kobieta i przyjaciel


    Data: 19.04.2026, Kategorie: Geje Autor: Alanlate, Źródło: SexOpowiadania

    ... i jebałem jak rasowy ogier. A gdy przyparłem jajami do jego dupy lałem w niego swoją spermę ciesząc się z takiego obrotu sprawy.I oto stałem się dla niego ogierem. Już nie traciliśmy czasu na zwiedzanie. Kazał się dymać, dymać, dymać.Co jest fajnego w tym, że ci wkładam kutasa, dopytywałem. Czuję się taki dopieszczony i spełniony- odpowiadał.Poprosiłem zatem, by i on mnie wydymał.Gdy wchodził we mnie czułem ból. Nie rezygnowałem. Gdy w końcu wszedł i posuwał mnie, zrozumiałem, że są dwie strony tej przyjemności. Tak jak ja czułem radość i spełnienie po wytrysku w otworze mojej Yamahy, tak teraz, czułem coś podobnego, gdy on z drgawkami wtryskiwał we mnie swoje nasienie.Od tej pory spotykaliśmy się, by zaspokoić się seksualnie. Każdy dymał każdego. Czasem robiliśmy to sobie ustami, a czasem dawaliśmy sobie dupy. Staliśmy się bardzo dobrymi przyjaciółmi. Wspólne wypady na motorach i wspólny namiot. Nocą wspólne zaspokajanie potrzeb. Wspólne walenie. Wiadomo zęby trzeba umyć. Spermę spuścić. Rano pomocna dłoń, żeby szybciej dojść. Byliśmy perfekcyjni.Gdy pojechaliśmy na zlot, było jasne, że nie da się ukryć tego co robimy pod namiotem.Arczi przyprowadził dwie koleżanki. One Też miały motory. Kto zgadnie jakie? Yamaha V-Max 1200. Tyle że one nie były zainteresowane facetami. One zaspokajały siebie nawzajem. A my siebie. Uzgodniliśmy zatem, że ja i Ela jesteśmy niby parą. I Arczi i Ewa, też parą. Aby sprawdzić czy to się uda, pojechaliśmy w jakąś dzicz nad jezioro. W sumie to ...
    ... były bagna.Eksperyment się udał. Wyruchaliśmy obie laski. Może raczej one nas. W każdym razie stwierdziłem, że cipka jest równie dobra do dymania, jak dupa Arcziego. Od tej pory ustaliliśmy, że jesteśmy dwiema parami pod dużym namiotem. I podczas, gdy my z Arczim dawaliśmy sobie upust pod naszym wspólnym 4 osobowym namiotem, nasze koleżanki zaspokajały się tuż obok. Niby był to czworokąt. Niby normalni heterycy.Prawda była taka, że na nas nikt nie zwracał uwagi. Można było robić co się chce.Moja znajomość z Arczim trwała kolejny rok. I wciąż trzymał się mnie. Lubiłem jego ciało. Super ssał mi kutasa i spijał do ostatniej kropli.Jechaliśmy grupą. Były ustalone zasady. Podział na grupy jak zawsze. Ja byłem w ostatniej czwartej. Arczi w drugiej. Nagle korek. Stoimy. Motory się przeciskają. Blokada. Zostawiamy motory i idziemy zobaczyć co się stało. Widzę motor Arcziego. Arczi nie odbiera telefonu.Dowiaduję się, że on też leży w szpitalu. Jadę do szpitala. Znajduję go. Sytuacja beznadziejna. Jakaś dziewczyna stojąca przy jego łóżku mówi mi, że Ma obumarły pień mózgu. Jest poobijany o ciężarówkę. Podobno mimo zasad, próbował jechać i się nie zmieścił w szczelinę między samochodami. Wszystkie kości ma połamane. Mózg nie działa. Możliwe, że zostanie dawcą organów.Od tej chwili jestem przy nim przynajmniej 8 godzin dziennie. Przedstawiam się w szpitalu jako jego kolega. Opiekuję się nim. To puste słowa, bo nic nie da się zrobić. Po prostu jestem koło niego 8 do 12 godzin dziennie. A w ...