-
W blasku sygnetów V
Data: 24.04.2026, Autor: Anonim, Źródło: Lol24
... salonu. – Już wróciłam – rzuciła siostrzenica zachrypniętym, załamanym głosem. Po chwili rozległo się głośne trzaśnięcie drzwi do jej pokoju. Małgorzata zastygła z kubkiem w dłoniach. Serce od razu podpowiedziało jej, że coś się stało. W pierwszej chwili chciała zostać, dać Agacie przestrzeń, ale odruch troski był silniejszy. Odstawiła herbatę na stolik i powoli ruszyła korytarzem, wiedząc, że musi zapytać, choćby siostrzenica nie chciała rozmawiać. Małgorzata zatrzymała dłoń na klamce. Przez chwilę wahała się czy powinna naruszać prywatność siostrzenicy. Lecz cichy, stłumiony szloch po drugiej stronie drzwi rozwiał wszelkie wątpliwości. Nacisnęła klamkę i weszła do środka. Pokój tonął w półmroku, oświetlony tylko ciepłym blaskiem lampki nocnej. Na łóżku leżała Agata, skulona w ciasny kłębek, z twarzą ukrytą w poduszce. Obok niej odrzucona kołdra. Widok ten uderzył Małgorzatę z siłą ciosu, tak rzadko widziała swoją zawsze pogodną, pełną energii siostrzenicę w takiej bezbronnej postaci. – Agatko… – wyszeptała, podchodząc bliżej. Usiadła na brzegu łóżka, jedną ręką podpierając się, drugą kładąc delikatnie na nodze dziewczyny. – Co się stało? Odpowiedziała jej tylko cisza i drżący oddech. Małgorzata poczuła rosnący niepokój. Próbowała szukać w myślach przyczyny. Pierwsze, co przyszło jej do głowy, to Aleksander. Od kiedy Agata miała rozpocząć z nim pracę, była wniebowzięta. Od zawsze była nim oczarowana. Wydawało się, że każdy jego gest, każde słowo ...
... miało dla niej znaczenie większe, niż sama chciała przyznać. A więc… czy to on? Czy powiedział coś co ją zraniło? Czy nieopatrznie ją zrugał? Posunął się do czegoś złego? – Powiedz mi, proszę… – zaczęła niepewnie. – Czy Aleksander… zrobił ci coś? Powiedział coś nieodpowiedniego? Agata potrząsnęła głową i zaczęła szlochać jeszcze mocniej. To nie był ten trop. Małgorzata westchnęła cicho, a w jej sercu pojawiła się bezradność. Nie chciała dręczyć jej pytaniami, a jednocześnie nie potrafiła milczeć. Położyła się więc obok niej, obejmując ramieniem, jak kiedyś, gdy była mała i budziła się z koszmaru. Delikatnie głaskała jej włosy, starając się, by dotyk koił, choć sama miała w sobie coraz więcej napięcia. – Powiedz mi, kochanie… dlaczego płaczesz? – jej głos drżał, choć próbowała brzmieć spokojnie. – Nie mogę… – szepnęła Agata. – Nie mogę ci powiedzieć. Te słowa ugodziły Małgorzatę mocniej niż płacz. „Nie mogę”… Jakby pomiędzy nimi wyrósł mur. A przecież całe życie starała się być dla niej podporą, kimś, komu można zaufać w każdej sytuacji. W jej sercu rozlał się ból, ale wiedziała, że musi spróbować jeszcze raz. – Jeżeli nie powiesz, to będę się tylko jeszcze bardziej martwić – wyszeptała, nie przestając jej gładzić po głowie. – Cokolwiek to jest, nie jesteś z tym sama. Agata uniosła twarz, zaczerwienioną od łez i spojrzała jej w oczy. W tym spojrzeniu była rozpacz, ale też błaganie, tak silne, że Małgorzata aż poczuła ścisk w gardle. Po chwili dziewczyna ...